poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 20 "Tylko Erin? Bez żadnego pani?"


Ten rozdział dedykuję Patrycji Waskiewicz ;***
_________________________________________________________________________________
Zobaczyłam Justina z białą różą w ręku. Oooo... jak słodko.
-Hejka – przywitał się.
-Cześć – pocałowałam go w policzek – Jesteś strasznie punktualny wiesz?
-Czasami się zdarzy – puścił mi oczko. Poszliśmy do jego samochodu. Jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi. Wsiadłam do niego i po chwili on też zajął miejsce kierowcy.
-To jak, gdzie mnie zabierasz przystojniaku? - spytałam ciekawa.
-Mała zmiana planów. Najpierw kolacja a później kino.
-A na co idziemy?
-A to niespodzianka – uśmiechnął się.
-Z tobą i tak nie wygram – westchnęłam.

Jechaliśmy w ciszy, która nam wcale nie przeszkadzała. Atmosfera nie była napięta, było miło.
Po 10 minutach jazdy dojechaliśmy pod restaurację. Pod jedną z najdroższych restauracji w Stratford...
-Justin...
-Słucham? - spojrzał na mnie.
-Tu nie jest za drogo? Ja nie wzięłam za wiele pieniędzy...
-Przestań. Ja płacę. Zaprosiłem to płacę – wyszedł z samochodu i w mgnieniu oka znalazł się przy moich drzwiach.
Otworzył mi drzwi i wyciągnął rękę. Złapałam za nią i wyszłam. On dał kluczyki takiemu chłopakowi, który nazywa się parkingowy? Nie wiem, w każdym bądź razie odstawiał samochody na miejsca.

Udaliśmy się do środka. Wow... To najbogatsza restauracja w jakiej byłam! Jezu...
Młoda kobieta zaprowadziła nas do naszego stolika. Kolacja minęła nam bardzo fajnie. Z małym wyjątkiem... Justin zamówił małże a ja... nie wiedziałam jak się je je. Ale dzięki Biebsowi udało mi się. Są jakieś takie... dziwne. Dobra mniejsza... później pojechaliśmy do kina. Jak na złość Justin wybrał... horror. No wiecie co! Nie lubię ich oglądać. Są... straszne! Zresztą jak każde horrory.
Powiedziałam mu że nie wejdę na salę ale on się uparł i powiedział, że jak się będę bała to mogę się w niego „wtulić” jak on to ujął. Film był straszny! Jezu... cały czas siedziałam wtulona w niego zasłaniając twarz rękami. Kilka razy dostał w ramię... za śmianie się ze mnie. Nie cierpię horrorów.
-Masz mnie więcej na takie coś nie zabierać – powiedziałam gdy wychodziliśmy z kina.
-Dobra – zaśmiał się i po raz kolejny dostał w ramię – A to za co?
-Za niewinność i chęć to życia
-Śmieszne – odpowiedział – To co teraz spacer?
-No niby tak – uśmiechnęłam się. Poszliśmy do najbliższego parku. Rozmawialiśmy o trasie Justin'a, o jego planach na najbliższy miesiąc. Jak do tond nic nie wie o tym, że razem z Gaby, Amandą, Amber, Ryanem i Chrisem tworzymy grupę taneczną. Nie wiem kiedy się dowie... Właściwie to nikt oprócz nas nie wie...
-Zrobiło się chłodniej. Zatrzęsłam się, bo nie wzięłam sobie żadnej kurtki.
-Zimno Ci? - spytał Justin i zdejmował już swoją kurtkę.
-Troszkę – założył mi ją na ramiona – ale Tobie będzie zimno
-Wytrzymam – uśmiechnął się lekko. Ja włożyłam ręce do rękawów i zapięłam się. Od razu zrobiło się cieplej.
-Dzięki – cmoknęłam go w policzek, uśmiechnął się.
Po tym miłym spacerze odprowadził mnie pod dom.
-To teraz pytanko – powiedziałam stojąc na schodach.
-Taak?
-Będziesz teraz zapylał po wóz pod tą restaurację? - zaśmiał się.
-Coś ty. Wyśle się Kenny'ego.
-A no spoko- zaśmiałam się z nim.
-To co. Jutro wpadasz do nas na kolację?
-No, wolę z Twoją mamą nie zadzierać – zaśmiałam się. Powąchałam różę, którą mi dał– A kto będzie?
-Mama, Jazmyn, Jaxon, tata i Erin – to ostatnie imię wypowiedział z „niechęcią”. Można tak powiedzieć.
-Nie lubisz jej co? - spytałam, bo już nie wytrzymałam. Ach... tak ciekawość...
-Nie za bardzo. Nie wiem dlaczego... Wtrąca się w to co robię. Nie jest moją matką.
-Nie jest. Ale może stara się nawiązać z tobą bliższy kontakt. No nie wiem... Ej spójrz na mnie.- podniosłam jego podbródek – Spróbuj być milszy, pogadaj z nią... o błahych sprawach.
-Ymm... No dobra. Spróbuję.
-Ok. To co...
-Ja już będę leciał. Przyjść po Ciebie jutro?
-Nie. Dam radę. Tylko o której?
-O 17. Lecę. Pa
-To pa – pocałowałam go w policzek i poszedł.

Weszłam do środka. Od razu napadły na mnie dziewczyny. Powiedziałam im, że zaraz im wszystko opowiem tylko się przebiorę. Ubrałam jakieś dresy i za dużą koszulkę. Dziewczyny były wniebowzięte. Najbardziej spodobało im się to, że pożyczył mi kurtkę. Przez cały czas były uśmiechnięte. Camber poszła spać koło 22 a my jeszcze siedziałyśmy na dole, popijając gorącą czekoladę.
-Julia opowiadaj jak tam dzieciaki – powiedziałam do niej.
-A wiesz, ze dobrze – uśmiechnęła się – tylko tęsknią za wami – zerknęłyśmy z Gaby po sobie. Musimy ich odwiedzić.
-Niedługo ich odwiedzimy – wyprzedziła mnie Gabriella.
-Ej Julia a co byś powiedziała na to żeby się przeprowadzić? - spytałam
-Gdzie? Jak to ? - zaciekawiła się. Widać po jej wyrazie twarzy.
-Do nas. Tu masz większą szansę rozwinąć się w modelingu – odpowiedziała Gab.
-Ale... - zacięła się – Jasne! - krzyknęła a my ją uciszyłyśmy – A nie będę wam przeszkadzać?
-Co ty. Ten dom jest strasznie duży. Jak już zostaniesz sławna modelką i będziesz zarabiać kupę forsy to się wyprowadzisz – zaśmiałam się. Gadałyśmy tak jeszcze kilkadziesiąt minut. Właściwie to poszłyśmy spać po 2. Ale cii...

Obudziłam się o 11 godzinie. Późno ale się wyspałam. Wzięłam poranny prysznic i ubrałam się w dresy. Do wieczora nie mam zamiaru nigdzie wychodzić. Hmmm... A może by tak przećwiczyć układ? Dobry pomysł. To tak magnetofon tam jest i płyty też. Czyli nic nie muszę brać? Dobra tylko ręcznik. Puściłam Madcon – Beggin. Na początku nie wychodziło mi to za bardzo(chłopaki nam pokazywali na poprzednim treningu jakby co). Ale już później tańczyłam płynnie. Normalnie jak rybka w wodzie. W pewnym momencie w lustrze zobaczyłam odbicie Julii. No normalnie aż się przestraszyłam.
-Czy ty wiesz, która godzina? - spytała zła?
-Ymm... - poślizgnęłam się do ręcznika, na którym leżał telefon. Sprawdziłam godzinę – 16! naprawdę? - jezu, nawet się nie zorientowałam.
-Tak. Naprawdę. Teraz jazda się umyć – wzięłam ręcznik i wytarłam pot z twarzy. Przeszłam obok Jul. Spojrzałam na nią i się zaśmiałyśmy.
U siebie wzięłam prysznic, założyłam czystą bieliznę. Gdy wyszłam z łazienki w mojej garderobie siedziały dziewczyny.
-To teraz tak. Zobaczymy co ty tu masz – Gabriella przesuwała(wieszaki) ubrania póki nie znalazła czegoś odpowiedniego. Do tego jeszcze jakieś dodatki itd. W tym czasie Julia zrobiła mi lekki makijaż. Nie wiem czego one mnie tak szykują. Ubrały mnie w to:


(bez torebki).
-No jesteś gotowa – powiedziała Julia.
-Która? - spytała Gaby.
-16. 50 – odpowiedziała Jul.
-Dobra to ja się zbieram – schowałam telefon. Pocałowałam dziewczyny w policzki i wyszłam z domu. Punktualnie byłam pod domem Pattie i Justina. Zadzwoniłam dzwonkiem.
-Cześć – otworzyła mi Erin jak się nie mylę. Z rodziną Justina znam się od półtora miesiąca a jej jeszcze nie widziałam.
-Dzień dobry.
-Ty pewnie jesteś Amy.
-Tak
-Jestem Erin – podała mi rękę i się uśmiechnęła.
-Tylko Erin? Bez żadnego pani? - spytałam uśmiechając się.
-Tak – zaśmiała się – Proszę. Wchodź – przesunęła się aby mnie wpuścić.
-Jazmyn i Jaxon są w salonie? - spytałam zdejmując buty.
-Tak – uśmiechnęłam się i poszłam w odpowiednim kierunku. Trójka dzieciaków bawiła się klockami. Tak, dobrze widzicie trójka. Jazzy, Jaxo i... Justin. Dobry, starszy brat. To się chwali.
Podeszłam od tyłu do Jazmyn.
-Cześć myszko – przytuliłam ją od tyłu.
-Heej – zaśmiała się.
-Cześć Jaxon – pocałowałam go w czółko. Ten jedynie się uśmiechnął. Podeszłam do Justina i cmoknęłam go w polik – Hej
-Cześć, cześć – odpowiedział.
-Odzyskałeś samochód? - spytałam i usiadłam na kanapie obok nich.
-Czekaj – dopasował jakiegoś klocka do reszty – Co mówiłaś?
-Twój Rang Rover stoi w garażu czy przed restauracją? - zaśmiałam się.
-W garażu – uśmiechnął się i wrócił do swojego zajęcia. Zaśmiałam się. 18-latek a zachowuje się jak dziecko. Jazzy usiadła obok mnie.
-Jak dzieci – pokręciła głową – jak dzieci – zaśmiałam się na jej słowa.
-Dokładnie – potwierdziłam i obie się zaśmiałyśmy.
-Co was tak śmieszy? - spytał Juss.
-Nic, nic – powiedziałyśmy obie. To nie możliwe żeby ona miała tylko 5 lat. Nie możliwe. Ona pewnie jest mądrzejsza od połowy 9-cio albo 10-cio latków.
-Ymm. Okayy – przedłużył.

Resztę wieczoru spędziliśmy na jedzeniu kolacji i rozmawianiu. Pattie pokazała mi album ze zdjęciami gdy Justin był mały. Był taki słodziutki, no i nadal jest, ale wtedy bardziej. Do domu wróciłam po 20. Nie wiem dlaczego Bieber nie lubi mamy Jazzy i Jaxona. Jest sympatyczną kobietą. Spać poszłam po 22. 
_________________________________________________________________________________
Przepraszam za długą nieobecność :)
Ale ostatnio nie miałam wesoło ;( Ale mniejsza.
Mam do was prośbę. Mogłybyście się podpisywać imieniem, pseudonimem, nickiem w komentarzach? 
Jeśli chciałabym  dać dedykacje to bym wiedziała komu :) 
Z góry dzięki ;***
Miłego czytania:)
Jeśli macie jakieś sugestie co do opowiadania to zachęcam, żeby ja przedstawić ;)

niedziela, 2 czerwca 2013

02.06. 2013 :)

Witam wszystkich Beliebers!
Z okazji naszego święta chciałabym wam złożyć najserdeczniejsze życzenia ;***
Wszystkiego najlepszego, szczęścia i pieniędzy na koncert Justina ;) <3 
Nie wiem jak wy ale ja się cieszę, że mam taką rodzinkę ;) 
Kocham was ! Jesteście niesamowici :)
Gdyby nie wasze komentarze, chociaż jest ich mało, to nie wiem czy pisałabym opowiadania :) 
Wiem, że ktoś to czyta, bo jest już ponad 4000 wyświetleń! No niesamowici, nie spodziewałam się, że dobiję do 1000 wyświetleń a tu już 4000 <3 
Kocham was i jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego ;***
Ps. To taka informacja dla tych, którzy nie widzieli ;***


niedziela, 26 maja 2013

Liebster award!

Zostałam nominowana przez Patrycja Waskiewicz :) Dziękuję, dziękuję, dziękuję ;*** Nie spodziewałam się tego ;)

 1.JB czy 1D?
Pomiędzy Justinem a One Direction nie wybiorę <3 Kocham ich równie mocno <3 Belieber & Directioner <3 Tylko tyle, że piosenki Justina mają przekaz ;) A piosenki 1D są bardziej... no... rozrywkowe? Ale zobaczymy jakie będą ich nowe piosenki <3
2.Jakie masz hobby?
hmm... Pisanie opowiadań! :)
3.Od jak dawna piszesz?
od 9 marca 2013 roku :)
4.Prowadzisz jednego bloga? Jak nie to podaj linki ;)
Love and Friendship is something more...
i
Miłość, przyjaźń... to dwie podobne sprawy jednak tak różne
5.Jaki masz style?
Hmm... Nie określonego stylu... Noszę to co mi się spodoba :) Najlepiej coś wygodnego :)
6.Ulubiony rodzaj filmów?
Komedie :)
7.Ulubione książki? Lub rodzaj?
Cykl Harry'ego Potter'a i Saga Zmierzch :)
8.Ulubiony rodzaj kuchni?
Polska !! :)
9.Co sadzisz o moich dwóch blogach?
Są niesamowite!!!! *o* Na serio <3 Kocham je, po prostu ;) Jeszcze nigdy nie czytałam takich opowiadań... Przedstawiasz te dobre jak i te gorsze strony Justin'a ( nawet w opowiadaniu). Mają hmm... ten przekaz? Można tak powiedzieć. Najważniejsze to mieć zaufanie do drugiej osoby, mieć się komu wygadać :)
10.Ulubiony kolor?
Heh :) Proste! Oczywiście fioletowy :) Czerwony :) i niebieski ;)

Blogi, które nominuję:
But I... Catching Feelings
Here's dangerous...But between Us is worse in here
Nie ważne jak życie jest ciężkie, nie trać nadziei. - Zayn Malik
Juliapp
~As Long As You Love Me *_*
Granica między miłością a nienawiścią
Never Say Never

A to pytania:
1. Jakie są Twoje ulubione piosenki JB lub 1D?
2. Ile masz lat?
3. Ile masz blogów? Jak masz więcej to podaj link( z chęcią wejdę)
4. Na ile oceniasz moje opowiadanie?
5. Czytasz moje opowiadania?
6. Ulubiony film?
7. Ulubione danie?
8. Jesteście tylko Belieber czy kimś jeszcze?
9. Byłaś na koncercie JB?
10. Jakie wstążki nosisz?

Jeszcze raz DZIĘKUJĘ Patrycja! ;***

piątek, 24 maja 2013

Rozdział 19 "Ejj... to moja księżniczka"


Siedzieliśmy tak na kanapie, Julia gadała z Justinem.
-Gaby, chodź na chwilkę – podniosłam swój zacny tyłeczek z mięciutkiej kanapy i poszłam do kuchni.
-Co jest? - podeszła do lodówki, wyciągnęła soku i sobie nalała.
-Co ty na to żeby Julia z nami zamieszkała? - też sobie nalałam
-Jasne! Głupie pytanie – wyszczerzyła ząbki.
-Tylko trzeba z nią jeszcze pogadać
-Ale to później – powiedziała i wróciłyśmy do salonu.
-To co Bieber, idziemy się uczyć – bardziej stwierdziłam niż powiedziałam, po tym uśmiechnęłam się
-Ale do mnie, bo Jazzy i Jaxo „dawno” - tu zrobił nawias w powietrzu – Cię nie widzieli – zaśmiałam się.
-Dobra. Poczekaj tu ja pójdę się przebrać
-Nigdzie się nie ruszam – zaśmiał się a ja poszłam na górę.
Właściwie to nałożyłam na siebie bluzę:
i poprawiłam makijaż. Po około 5 minutach zeszłam na dół.
-Gotowa – uśmiechnięta wpadłam do salonu.
-To cześć. Miło było was poznać. A zwłaszcza moją fankę – pocałował Julie w policzek
-Belieberkę Justin, Belieberkę – on na to się zaśmiał.
-No oczywiście – odpowiedział.
-Ciebie też było miło poznać, bardzo miło – uśmiechnęła się.
Żegnali się jeszcze chwilę i wyszliśmy z domu.
-Fajna jest – powiedział
-Zajebista- zaśmiałam się.
-Haha. Na ile zostaje?
-Camber to nie wiem, pewnie na kilka dni albo tylko na weekend. A Julia... Mam nadzieję, że zgodzi się tu zamieszkać, z nami
-Byłoby fajnie. A ile ona ma lat, bo zapomniałem – podrapał się po karku.
-20
-Czyli jest od nas o rok starsza- powiedział – Jaki jest Twój ulubiony kwiat? - spytał znienacka
-Biała róża – odpowiedziałam machinalnie – A co?
-Nie nic, tak się tylko pytam - otworzył mi drzwi, dlatego że doszliśmy do jego domu.
Na wstępie przywitał mnie Jaxon.
-Hej – cmoknęłam go w czółko.
-Czejść – cały czas się uśmiechał.
-Gdzie Jazmyn? - spytał Justin.
-W kutni z mamą, tatą i cjocją – tak mówili na Pattie.
-To idziemy się przywitać – powiedziałam i tak też zrobiliśmy
-Cześć Familio moja - powiedział Juss
-Dzień dobry – przywitałam się
-Hej – odpowiedzieli. Ostawiłam Jaxona na podłogę. Podeszłam od tyłu do Jazzy, podniosłam ja do góry i zakręciłam. Ta zaczęła się śmiać.
-Cześć księżniczko – pocałowałam ją w policzek.
-Heej – przytuliła się do mnie.
-Ejj... to moja księżniczka – jęknął Biebs.
-A nie bo moja – wytknęłam mu język.
-Moja
-Moja
-Cicho! -krzyknęła Jazzy – Jak jestem księżniczką... to ...
-To co ? - spytał Jeremy.
-To... to... Nie wiem. Jak coś wymyślę to wam powiem – wszyscy się zaśmiali.
-Dobra to my idziemy się uczyć – poinformował resztę Justin, złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do jego pokoju.
My więcej się wygłupialiśmy i śmialiśmy niż się uczyliśmy, ale mniejsza. Około 20 wróciłam do domu. Byłam zmęczona więc szybko się wykąpałam i poszłam spać.
-Amy! Wstawaj! - usłyszałam głos... Camber? A no tak. Głupia ja.
-Co? - spytałam zaspanym głosem.
-Dziewczyny przyszły – uśmiechnęła się
-Zaraz – nakryłam się kołdrą
-O nie moja droga – zerwała ją ze mnie – jak masz dzisiaj iść na randkę z z tym chłopakiem to musisz jakoś wyglądać
-No , Jezu – zwlokłam się z łóżka – ale ona ma po mnie przyjechać o 18 a jest 10 rano! Mam jeszcze 8 godzin – żaliłam się
-No tak. Ale miałyście podobno iść na zakupy
-A no tak! - zebrałam jakieś ciuchy i wleciałam do łazienki, usłyszałam jeszcze jak się śmieje. Na szybkiego wzięłam prysznic, ubrałam się, wysuszyłam włosy i zbiegłam na dół. W salonie siedziały dziewczyny i gadały.
-Siemka – oparłam się o ścianę
-Hejka – odpowiedziały chórkiem.
-To co zbieramy się ? - z kanapy podniosła się Amanda.
-Już? - spytałam
-Jest 15 po dziesiątej a za nim wybierzemy coś odpowiedniego to się trochę zejdzie. Koło 15-16 powinnyśmy być w domu żeby zdążyć Cię przyszykować – powiedziała Amber.
-To podnosić zgrabne tyłeczki – zaśmiała się Gaby.

Wzięłam jeszcze moją torebeczkę przez ramię, kasę, telefon i wyszliśmy z domu. Do Centrum handlowego dojechałyśmy w piętnaście minut. Dziewczyny zaciągnęły mnie do kilkunastu sklepów dopóki nie znalazłyśmy odpowiedniej sukienki, później jeszcze kilka z butami, kilka z dodatkami.
-Ale mnie nogi bolą – klapnęłam na jakąś kanapę przed jakimś sklepem.
-Nie narzekaj. Jak chcesz ładnie, ba bosko wyglądać. To musisz trochę pocierpieć – powiedział Carmen i usiadła obok mnie – fakt ale nogi to napieprzają.
-Ale ja nie mam butów na obcasie – zerknęłam na jej stopy. Miała na nich siedmio centymetrowe szpile.
-Przyzwyczajona już jestem – spojrzałam na nią z miną „Are you fucking kidding me” - prawie – dodała.
-Okej. Tak w ogóle, to która godzina? - spytała Amanda.
-15:10 – odpowiedziała Amber.
-To się zbieramy- rzekła Gaby.

Do domu wróciłyśmy z chyba dwudziestoma torbami! Nie wiem co mi jeszcze będą kazać założyć... Wróciłyśmy do domu, też około piętnastu minut później. Od razu weszłyśmy do mojego pokoju. Od samego progu rozmawiały o tym co dać mi założyć a co nie będzie pasować do okazji, a to, że będę w tym wyglądać grubo, to nie będzie pasowało do tego. I tak przez godzinę.
-Ejj... - zaczęła Julia – A może tak sukienka, z tymi butami i tą torebką?- pokazała każdy ciuch.
-Super, świetne, już wiem jaki makijaż- powiedziały prawie równocześnie.
-To tak ja sobie usiądę na tym krześle- pokazałam na przedmiot- a wy róbcie co w waszej mocy.

Usiadłam na wcześniej wymienionym krześle. Teraz to ja się nie odzywam, niech sobie robią co chcą, aby nie było przesady. Amber robiła mi makijaż w tym samym czasie co Carmen fryzurę. Gabriella wybierała dodatki do stroju, makijażu i fryzury, a Julia i Am o czymś rozmawiały malując paznokcie. Po jakiejś godzinie mogłam założyć mój strój. Weszłam do łazienki, nałożyłam moją sukienkę i z powrotem wyszłam do pokoju. Dziewczyny pozakładały mi biżuterię i dały buty. Założyłam buty na wysokim obcasie. Właściwie to miałam to wszystko na sobie:
-I jak wyglądam ? - okręciłam się wokół własnej osi.
-Ślicznie – powiedziały.
-Hehe – klasnęła w dłonie Amber – Nasza robota – przybiły sobie we trójkę piątki.
-Dobra, która godzina? - spytałam
-Za 10 szósta – odpowiedziała Gaby.
-Denerwuję się – powiedziałam po Polsku. Dlaczego po Polsku? W szkole, do której chodziłyśmy w trójkę uczyłyśmy się tego języka, tańsza szkołą i w ogóle...
-Daj spokój. Będzie dobrze – odpowiedział mi w tym samym języku i uśmiechnęła.
-Yyy... - dziewczyny były w lekkim szoku.
-No co? - już spytałyśmy w naszym języku.
-O czym wy gadałyście i po jakiemu? - spytał Amanda.
-Po polsku i o niczym ważnym – odpowiedziała Julia. Uśmiechnęłyśmy się obie.
-Ymm... Okaay - przedłużyła Carmen. W tej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi, machinalnie zerknęłam na zegarek. Heh, jaki punktualny. Uśmiechnęłam się.
-To pa – powiedziałam do dziewczyn.
-Pa,pa. Powodzenia – uśmiechnęłam się i zeszłam na dół.

Spojrzałam w lustro i poprawiłam włosy, które miałam ładnie pokręcone i rozpuszczone. Otworzyłam drzwi a tam zobaczyłam Justina z ... 
_________________________________________________________________________________
No hej, hej :D 
Ten tekst zajął mi 3 strony w Wordzie :) :D 
Mam nadzieję, że będzie się podobał ;***
Ps. Wejdzie na mojego drugiego bloga : Love and Friendship is something more jak na razie są tylko bohaterowie ;)
Ps. Zapraszam na tego bloga ( nie jest mój ). To dopiero początek a zapowiada się ciekawie :D Epic evil love

środa, 22 maja 2013

Heej ;)

Heeeej :D
Założyłam nowego bloga, który będę pisała z koleżanką więc tu jak najbardziej posty będą :)
Nie przestane pisać tego opowiadania, dopóki nie przyjdzie odpowiedni moment :) Bo na razie nie wiem jak się zakończy ;***
Love and friendship is something more...
Mam nadzieję, że wejdziecie i będziecie czytać ( jeśli chcecie oczywiście :) )
Tutaj rozdział pojawi się jutro albo w piątek ;***
Kocham was ! <3

sobota, 18 maja 2013

Rozdział 18 "Ej, mała nie płacz"


A zobaczyłam tam Camber z Julią! Julia(czyt. Dżulia) to nasza koleżanka z domu dziecka, z nią się najlepiej dogadywałyśmy. Jest od nas o dwa lata starsza. Została w sierocińcu i pomagała opiekunkom.
-Gaby! Chodź tu! - krzyknęłam a po chwili usłyszałam pisk. Rzuciłyśmy się sobie w ramiona.
-Cześć dziewczynki – powiedziała Camber ze łzami w oczach, łzami szczęścia.
-Hej – my też miałyśmy w oczach łzy – Co wy tu robicie?
-Postanowiłyśmy was odwiedzić – odpowiedziała Julia – a słyszałam, że... - nie dokończyła bo przerwała jej Gab:
-...że chodzimy do szkoły razem z Justinem Bieberem? - bardziej stwierdziła niż spytała
-Tak! - dobra, powiadamiam, ze Julia jest Belieberką! Tak, tak, domyślacie się pewnie dlaczego mamy kilka układów do jego piosenek, no przez Julie, no.
-Dobra. Idę dzisiaj do Niego na korepetycje to go zaproszę. Tylko nie wiem kiedy... Jutro mamy spotkanie a może w Niedz... Jezu! Gaby! W niedzielę mam iść do niego na obiad, Pattie mnie zaprosiła – zwróciłam się do przyjaciółki
-Nie no dzisiaj korepetycje, w sobotę randka, w niedzielę obiad z mamą. Nieźle, nieźle. Ale ubierzemy Cię bardziej poważnie – puściła mi oczko.
-Ok. Co tak stoicie? Wchodzić! - powiedziałam do dziewczyn
-Ty bierzesz korepetycje? - spytała Camber
-Nie. Ona daje jemu – odpowiedziała Gaby
-Wy się rozgośćcie a my musimy zmykać do szkoły – powiedziała Gab z kwaśną miną.
-No. Niestety – jęknęłam
-Dobra, dobra. Jazda do szkoły a my tu pozwiedzamy.
-Tylko nie mój pokój! -powiedziałam razem z Gab a one się zaśmiały.
-No ... dobra. Przynajmniej się postaram. Ale nie wiem co z tego wyjdzie – zaśmiała się Juli
-Ok. To my zmykamy – powiedziałam, pożegnałyśmy się i wyszłyśmy z domu.
Oczywiście spóźniłyśmy się trochę na pierwszą lekcje, ale mniejsza z tym. Lekcje i przerwy do lunchu minęły spokojnie. Wzięłam swoją tacę z jedzeniem i już miałam odchodzić, gdy...
-Newton! - usłyszałam piszczący głos. Odwróciłam się machinalnie i przez „przypadek” wywaliłam jedzenie na Sol.
-Aaaa! -no piszczeć to ona nie musiała
-Ojej. Przepraszam- wyjęłam chusteczkę i jej podałam.
-No ty głupia Jesteś!?- wykrzyknęła
-Widocznie– uśmiechnęłam się słodko a ta poleciała, jak przypuszczam do toalety. Cały czas się śmiejąc udałam się do naszego stolika. Usiadłam jak zwykle koło Justin'a.
-To... To było... Dobre – śmiał się Ryan
-Noo – zawtórowała mu reszta.
-Oj tam to nic takiego – zaśmiała się Gaby – w naszej starej szkole, jak miałyśmy w-f wrzuciła Sharpey szczura za bluzkę – zaśmiali się.
-To była tylko zabawka – poinformowałam
-No to co. Ona myślała inaczej – zaśmiałam się i ja, jak to sobie przypomniałam.
-Dobra, dobra – przestaliśmy się strasznie śmiać- Daj trochę – powiedziałam do Justin'a.
-Masz. Nie jestem głodny – podsunął mi frytki a ja spojrzałam na niego tym swoim wzrokiem- No naprawdę. Jedz – podsunął mi bliżej.
-No ok – spałaszowałam je dopiero chwilę przed dzwonkiem.
Reszta lekcji minęła dość szybko. Wróciłyśmy piechotą razem z Justinem. Przystanęliśmy przy naszym domu.
-Justin... - zaczęłam
-Co?- spytał i spojrzał się na mnie tymi brązowymi oczami.
-Jest sprawa ...- przerwał mi
-Jaka? - przewróciłam oczami.
-Przyjechała do nas nasza opiekunka z sierocińca z naszą przyjaciółką. I tak ona ma 20 lat, nie i nazywa się Julia. I jest Belieberką
-Mówisz – uśmiechnął się zadziornie.
-Jak byłeś na koncercie w Phoenix nie miała kasy na bilet. Cały czas o Tobie nawija, więc sobie pomyślałyśmy, że może ...
-No jasne. To dla mnie przyjemność – wiedział o co mi chodzi.
-To wejdziesz? - wcięła się Gabriella.
-No przecież powiedziałem, że tak – uśmiechnął się. Weszłyśmy na posiadłość. Justin otworzył nam drzwi do środka. Pokazałam mu jeszcze żeby siedział cicho, kiwnął tylko głowa na „tak”.
-Jesteśmy! -krzyknęłam.
-To fajnie – po schodach zeszła Julia. Spojrzała się na nas a potem na Justina. I tak w kółko. Zerknęłam na Biebsa i puściłam mu oczko.
-Hej – powiedział.
-Ju... Justin Bieber?
-Ty pewnie jesteś Julia. - podszedł do niej i ją przytulił. Aww jakie to słodkie. Przez chwilę się nie ruszała, ale w końcu go objęła.
-Nie... nie wierzę – rozpłakała się, gdy odczepili się od siebie.
-Ej, mała nie płacz – przytulił ją jeszcze raz. Uśmiechnęła się blado. Spojrzała się na mnie, bezgłośnie powiedziała „Dziękuję”, uśmiechnęłam się do niej.
-Dobra, koniec. - zaśmiała się Gaby. Bieber odsunął się od Julii.
-Justin, zostaniesz na obiad? - spytałam chłopaka.
-To nie będzie kłopot?
-Nie no co ty. Ja jem u Ciebie to i ty masz zjeść chociaż raz u mnie – uśmiechnęłam się do niego, w tej chwili do przed pokoju weszła Camber.
-Cześć – przywitałyśmy się z Gabriellą
-Hej – odpowiedziała
-Dzień dobry, jestem Justin – podał rękę Camber.
-Wiem kim jesteś – uśmiechnęła się – Ja jestem Camber.
-Miło panią poznać
-Taka stara to ja nie jestem, żeby mówić do mnie pani – strzeliła go szmatką po ramieniu i się zaśmiała.
-No nie – również się się zaśmiał.
-Chodźcie na obiad. Bo wystygnie
-A co jest? - spytałam
-Spaghetti. Twoje ulubione – zaśmiałam się.
-Justin'a ulubiona potrawa to Spaghetti. Przypadek? Nie sądzę – szepnęła mi na ucho Julia
-Przestań – powiedziałam do niej. Poszliśmy do kuchni. Usiedliśmy przy stole a Camber podała nam obiad. Było przepyszne!
Po nim posiedzieliśmy i pogadaliśmy o wszystkim i o niczym. Julia zrobiła sobie zdjęcie z Biebsem i dostała autograf. Cieszę się, ze spełniła swoje marzenie. Ej.. a może... ona ma 20 lat, to może robić co chce... pogadam z nią, no i muszę pogadać jeszcze z Gabriellą ale na pewno się zgodzi, mam taką nadzieję.    
_________________________________________________________________________________
Krótki, bo nie chciałam żebyście długo czekały ;)
Gdybyście były tak miłe i zostawiły komentarz byłabym bardzo wdzięczna ;***
Miłego czytania <3 
Wstawię jeszcze zdjęcie i opis Julii ;) Bo od tego rozdziału zostanie z nami na dłużej ;) 

Julia Fernandez – ma 20 lat. Mieszkała razem z Gabriellą i Amy w jednym sierocińcu. 2 lata temu mogła go opuścić ale postanowiła zostać i pomóc opiekunkom. Interesuje się modą. Jest Belieberką. Kilka razy zgłaszała się na castingi związane z wybiegami mody lub sesjami zdjęciowymi, jednak nikt jej nie odpowiedział. 

wtorek, 14 maja 2013

Rozdział 17 "Co robisz w sobotę wieczorem?"

Dedyk dla wszystkich osób, które czytają moje opowiadanie <3 Kocham was ;****
_________________________________________________________________________________
-Z moją mamą – uśmiechnęła się.
-Ok. Przyniosłam Ci ciuchy – odwzajemniłam uśmiech – Dobranoc
-Dobranoc – wyszłam.
Wróciłam do swojej sypialni i ruszyłam do łazienki, po drodze zabrałam pidżamę. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek i wtarłam w ciało czekoladowy żel. Opłukałam się z mydła, wytarłam, założyłam piżamkę i uczesałam. Wróciłam do pokoju i położyłam się spać, momentalnie zasnęłam.
Obudziłam się wyspana i wypoczęta o... 6 godzinie! No co się ze mną dzieje? Wcześniej to bym najchętniej do południa spała a teraz? Ach szkoda gadać... Weszłam do łazienki z ciuchami, przebrałam się i pomalowałam.. Zeszłam na dół i dzisiaj postanowiłam zrobić kanapki, tak dla bezpieczeństwa haha. Po wczorajszym chyba nigdy więcej nie zrobię naleśników no chyba, że wezmę lekcje gotowania od Gabrielli. Zrobiłam kilka kanapek, które postawiłam na stole( były na talerzu jakby co). Wstawiłam wodę na kawę, wyjęłam kubki i wsypałam kawę oraz po dwie łyżeczki cukru po czym usiadłam wygodnie na krześle. Zaparzyłam kawę i po chwili do kuchni wpadła Gaby.
-Jekju... Czemu ty nie śpisz? - spytała zdziwiona.
-A bo ja wiem... - odpowiedziałam – a tak w ogóle to cześć
-Hej, hej – zaśmiała się – dobrze, że dzisiaj nie robiłaś naleśników
-Oj tak -zawtórowałam jej – a Am(Amanda) śpi?
-Chyba ... - w tej chwili usłyszeliśmy jak ktoś schodzi ze schodów – nie – dokończyła
-O wilku mowa – zaśmiałam się
-Czeeeść – ziewnęła.
-Hej – powiedziałyśmy obie i zaśmiałyśmy się.
-W sobotę robimy trening?-spytała Gaby
-Spoko - odpowiedziałam
-Ok. Macie dobry humor – uśmiechnęła się – Dacie mi jakieś ubrania?
-Ty idziesz! - powiedziałam równocześnie z Gab.
-No dobra ja pójdę – zmarkotniała – Ale wezmę ciuchy z Twojej Garderoby! - wytknęła mi język
-Ejjjj- zajęczałam – Oj no dobra idźcie a ja zjem śniadanko – uśmiechnęłam się a one już były przy schodach – Stop! - krzyknęłam na co się zatrzymały i odwróciły – Bałaganu mi nie zrobić – zaśmiałam się – możecie odejść – powiedziałam „poważnie”.
Powiedziałam do dziewczyn i wzięłam się za jedzenie moich kanapeczek. Po pół godzinie zeszły dziewczyny. Amanda założyła moje czerwone rurki i czarny, obcisły t-shirt z napisem „Love it!”
-Ładnie Ci -pochwaliłam ją.
-A dziękuję, dziękuję – zaśmiała się i spojrzała na zegarek na ścianie. Było za 20 ósma.
-Będziemy się zbierać? -spytała Gab
-No raczej – wzięłyśmy swoje torby i wyszłyśmy z domu, ja jeszcze zamknęłam dom i bramę.

Poszłyśmy w stronę szkoły cały czas się śmiejąc. Przed szkołą, norma, przywitały nas dziewczyny. Zaraz po nich podeszli do nas chłopcy(czyt. Chris, Ryan i Justin). Przywitaliśmy się z nimi i poszliśmy w swoje strony: Ja i Justin na chemie, Gaby, Chris, Amber i Ryan na angielski a Carmen i Amanda na historię, każdy miał kogoś bliższego.
Na chemii gadaliśmy z Justinem o wszystkim i o niczym. Właściwie to nauczyciel robił coś sobie a wszyscy gadali. Po pewnym czasie Justin się mnie spytał:
-Co robisz w sobotę wieczorem? - Jezu! Dlaczego akurat w sobotę musieliśmy umówić się na trening?!
-Wiesz co jestem umówiona z reszta -mina mu tak jakby posmutniała. A może przełożymy?- ale mogę przełożyć- od razu w jego oczach pojawiły się iskierki radości.
-A miałabyś ochotę gdzieś wyjść?
-Czemu nie
-To może kino?
-Dobrze
-Okay. To o 18 w sobotę po Ciebie przyjadę – zakończyliśmy ten temat. To randka czy przyjacielskiego spotkanie? Mam nadzieję, że to pierwsze. Ach...
Na lunchu powiedziałam dziewczyną o spotkaniu z Justinem a one na to.... „Masz randkę!” dosłownie wszystkie 3 powiedziały równocześnie. Już ustaliły, że: Carmen robi mi fryzurę, Amber makijaż a Gabriella wybiera ciuchy. I weź tu człowieku umiej samemu dobrać ciuchy do okazji... no po prostu się nie da!
Dobra, trening ma być w poniedziałek i w następną środę, pasuje nam a w piątek mamy iść wszyscy na imprezę, akurat nie mam korepetycji z Justinem, o ile można to tak nazwać... Bo on już wszystko umie i gadamy o czymś innym a w szkole tak o ... i weź tu zrozum... Zostawmy to w spokoju, grunt, że możemy ze sobą porozmawiać w cztery oczy, bo Pattie myśli, że się uczymy.
Tak może być. Nawet się nie zorientowałam jak doszłam z Gaby do domu. W nim zrobiliśmy sobie seans filmowy. Dopiero po godzinie 24 poszłyśmy się przyszykować do spania, a na dodatek wzięłam godzinną kąpiel.
*Ranek*
Obudziłam się tak jak w poprzednie dni co już mnie nie zdziwiło. Wykonałam poranne czynności, zrobiłam śniadanie(coś myślę, że to będzie moje codzienne zadanie bojowe). Po nim i po przyjściu Gab z góry poszłyśmy do szkoły. Piątek. Ostatni dzień szkoły i jutro randka z Justinem! No dobra może nie powiedział, że to randka ale ja to tak przyjęłam ale przy nim będę mówiła, że to nie randka(skomplikowane? Tak wiem). Czas w szkole szybko mi minął i dowiedziałam się, że wszystkie dziewczyny zostają u nas na noc bo muszą „zrobić kurację upiękniejszającą”, między innymi maseczki blablabla gadały ale ich nie słuchałam. Jak mnie nie będzie boleć to mogą.
Wzięłam prysznic, ubrałam się, zeszłam na dół zjadłam śniadanie i obie z Gaby wychodziłyśmy z domu do szkoły, gdy nagle do drzwi zadzwonił dzwonek. Spojrzałyśmy z Gabriellą po sobie a ja poszłam otworzyć drzwi. To co tam zobaczyłam po otworzeniu, nie powiem, zaskoczyło, pozytywnie zaskoczyło.
_________________________________________________________________________________
No i znowu krótki :/
Przepraszam za to, ale czasu nie miałam... 
Chciałam wstawić chociaż to żebyście miały co przeczytać ;)
Miłego czytania ;)