sobota, 28 grudnia 2013

Libster Award! Agaiiiin xD ^^


A więc nominacja do Liebster Awards jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby która cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 blogów, informujesz ich o tym, oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga który cię nominował.


Dziękuję Patrycji, Julii i Weronice  ! <3 Kocham was dziewczyny! <3

Ileż można ?! nie no ogarnijjjjcie XD ale schlebia mi, schlebia :3 Dziękuję wam! :***
Tylko, od razu mówię, że nominuję 11 blogów a nie 33 xD 


Pytania od Julii:


1.Ile masz lat?
14 :3 

2.Jak mówią do ciebie znajomi?

Sylwia, Syka, Sylwuś, Sykuś xD różnie ;)

3.Ulubiona piosenka?
hmm... zależy xd Jb to Be Alright, 1D to Over Again, a tak ogólnie mam fazę na Unconditionally Katy Perry ;) <3

4.Ulubiony cytat?
"Never Say Never" "Believe" <--- JB <3
"Nieobecność sprawia, że serce rośnie w czułość" <--- Zayn Malik <3 

5.Opisz siebie w jednym zdaniu?
wariatka xD 

6.Jakie jest twoje największe marzenie?

pójść na koncert idoli <3

7.Jakie miasta chciała byś odwiedzić?

Londyn, Stratford, LA ;) <3

8.Co byś chciała w sobie zmienić?

mogłabym schudnąć xD 

9.Kim chciała byś być?

Perrie *.* ^^

10.Ulubiona książka?

"Intruz", "Saga Zmierzch", Cykl "Harry'ego Pottera", "Alibi na szczęście" <3

Pytania od Patki:
1) Co bys wybrala: milosc,przyjazn,rodzina?
rodzina, w rodzinie jest i miłość i przyjaźń :3

2)Ile czytasz blogów o Justinie?
szczerze? to mało :/ macie jakieś fajne? :)

3) Masz jakiegoś zwierzaka?
dwa psy i 3 koty xD 

4) Z czego bierzesz inspiracje do pisania?
piosenki <3

5)Piszesz tylko o Justinie?
nie :p  pisze też o chłopakach z 1D ;) a ogólnie to Zayn :3

6)Czytasz moje blogi?
no raczej! nie mogłabym nie czytać! <3 ja je kocham <3

7)Ulubione swieto?
Boże Narodzenie, moje urodziny ^^

8) Wakacje czy ferie?
wakacje *.*

9) Moze czy gory?
może <3

10)Sukienka/spodniczka czy jeansy?
jeansy, zdecydowanie :D 

11)Jak najczesciej sie witasz i zegnasz?
cześć :D , papapa :*  

Pytania od Werki :
1 . Ulubiony kolor .?
fioletowy, czerwony, niebieski :3

2 . Ulubiona piosenka Justina .?
Be Alright <3

3 . Za co cenisz Justina .?
za jego talent, uczciwość i za to, że pomaga wszystkim na tyle, na ile go stać :) Jest dobrym człowiekiem i to widać <3

4 . Kim dla Ciebie jest Justin .?
Idolem, a przede wszystkim normalnym chłopakiem, który spełnił swoje marzenia, tylko i wyłącznie talentowi i wytrzymałości :3

5 . Do jakiego kraju chcesz wyjechać .?
Ameryka, Wielka Brytania :p

6 . Masz swoją drugą połówkę .?
niee... ale jest taki jeden chłopak xD ^^

7 . Ile masz lat .?
14 :P

8 . Idziesz na Believe Move 3D .?
właśnie nie :/ jestem wściekła, że nie idę -,- 

9 . Masz rodzeństwo ( jeśli tak to ile i jak mają na imię w jakim są wieku ) .? Jeśli nie masz to 
czy chciałabyś je mieć i ile .. + starsze czy młodsze .?
mam siostrę, starszą, ma na imię Ewelina :D 

10 . Jakieś plany na przyszłość .?
nope xD żyję teraźniejszością ;)

11 . Największe marzenie .? + marzenie które się spełniło lub chciałabyś aby się spełniło .?
spotkanie idoli <3

Ile pyytaaaaań o.O :D 


To blogi, które nominuję :p
1. http://epicevillove.blogspot.com/ masz, za karę xD 


Ey serio, DAJCIE MI JAKIEŚ FAJNE BLOGI Z OPOWIADANIAMI, bo ja nie mam co czytać! :( jak macie to podajcie w komie :3 
Dzięki :*

A teraz pytania ode mnie :
1. Kochasz denerwować ludzi?
2. Ile masz lat?
3. Co dostałaś pod choinkę? <taa twórcze xd?
4. Piosenka, którą masz na telefonie, ale nigdy prze nigdy jej nie usuniesz?
5. Twoje ulubione słowa, które wypowiedział Twój idol?
6. Masz Twittera? 
7. Jak tak to podasz nazwę? xD 
8. Co sądzisz o moim opowiadaniu?
9. Masz jakiegoś fajnego bloga, który by mi się spodobał? (podaj :3 )
10. Co teraz robisz? 
11. Ulubiony film? 

Jestem mega twórcza nie ma co xD 
Jeszcze raz wam dziewczyny DZIĘKUJĘ za nominację! <3
KOCHAM WAS! :3

A co do rozdziału... to hm... myślę, że będzie najpóźniej w poniedziałek :) Połowę mam już napisaną, więc powinno być w pon albo w niedzielę wieczorem <3

Love u all!!! <3

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 52 "12 lat, Avon Theatre, gitara, schody, butelka wody."

-Co tam porabiacie? - spytałam i weszłam w głąb pokoju.
-O hej Vic. Długo tu jesteś? - spytał Justin z uśmiechem na ustach.
-Kawałek. - przywitałam się z dzieciakami i usiadłam obok Jake'a.
Oglądaliśmy bajkę przez godzinkę, no może troszeczkę dłużej. Zjedliśmy śniadanie i wróciliśmy przed telewizor. Justin trzymał Jacoba na kolanach a ja Melanie.
Cały dzień spędziliśmy na leciuchowaniu. W studiu mam być dopiero w środę za tydzień a jest wtorek. Mia i Scoot chcą zobaczyć jak pójdzie z Naturally i dopiero będziemy nagrywać następną piosenkę. Tak więc, mam tydzień wolnego. Myślałam, żeby odwiedzić sierociniec. Przez ten sen stęskniłam się za dziewczynami i dzieciakami. Albo pojechać do Polski i spotkać się z Sylwią i Eweliną. Byłoby naprawdę super. A jak bym się jeszcze z Kasią i Conorem spotkała to już w ogóle.
-Juuuustin? - spytałam. Leżeliśmy na łóżku. Była dopiero 17, więc nie było późno.
-Hmm?- bawił się moimi włosami.
-Co byś powiedział, gdybyśmy pojechali do Polski? - spojrzałam na niego.
-Kiedy? - zdziwił się. Uśmiechnęłam się szeroko, ale niepewnie. - Dzisiaj? - wytrzeszczył oczy.
-Dlaczego nie? No zrób coś dla siebie. Bez powiadamiania Scootera, prasy. Nooo plis, plis, plis. - usiadłam i patrzyłam na niego.
-Jeśli bym się zgodził... to gdzie byśmy spali? - zapytał.
-Co powiesz na Łódź? - wyszczerzyłam się do niego. - Sylwia... kojarzysz tą dziewczynę, z którą gadałeś na skype? - pokiwał głową. - No i oda ma puste mieszkanie i ja mam do niego klucze. - wystawiłam mu język a on wstał i podszedł do szafy. - Co ty robisz? - uniosłam brew.
-Nie widać? Pakuję się, w końcu jadę do Polski. - puścił mi oczko a ja się zaśmiałam.
-Dzięki, dzięki, dzięki! - skoczyłam na niego, oplotłam go nogami w pasie i pocałowałam długo.
-Mrrr... - zamruczał. - a może tak przełożymy wyjazd na jutro? - spytał z cwaniackim uśmieszkiem.
-Nie. - cmoknęłam go krótko w usta i zeskoczyłam z niego.
-Ehh... - westchnął a ja się zaśmiałam.
-No może w Polsce... jak będziemy sami. - powiedziałam i poszłam do garderoby. Usłyszałam jeszcze chichot Justina.
Tak chciałam jechać do Polski, że byłam gotowa w niecałą godzinę. Szybciej niż Justin, bo on się nie mógł zdecydować jakie ciuchy wziąć, bo co jeśli spotka swoje fanki. Gdybym miała takie problemy z ciuchami, to byłoby idealnie. Pomogłam mu i poszliśmy pożegnać się z domownikami. Gaby z chęcią się zgodziła zaopiekować Jacobem, przez te kilka dni. Podziękowałam jej, a ona kazała pozdrowić wszystkich znajomych, których zobaczę. Christian natomiast współczuł Justinowi. Dlaczego? Bo po ostatnim koncercie w Polsce, Chris nie wiedział jak on wytrzyma z PolishBeliebers.
Justin założył duże ciemne okulary, opuścił grzywkę luzem, nałożył fullcap na łeb, kurtkę z kapturem i workowate spodnie. Szczerze? Gdybym nie widziała go na co dzień, wątpię czy bym go rozpoznała.
Na lotnisku byliśmy wpół do 19. Cieszyłam się jak głupia. Kupiłam dwa bilety z Kanady do Polski. Odwróciłam się w stronę Jussa z biletami a ten widząc mój zaciesz, sam się uśmiechnął.
Na odprawę i do samolotu, prawie cały czas szedł ze spuszczoną głową. Chociaż nie było żadnego paparazziego, wolał nie ryzykować rozpoznania.
Lecieliśmy ponad 11 godzin. Można powiedzieć, że cały lot przespałam. Przed 8 rano, środa byliśmy w Łodzi. Znowu to Polskie powietrze. Hmm... Fajnie. Znowu to samo otoczenie.
Postanowiliśmy się przejść. To nie było daleko. Jakieś kilkaset metrów. Zabraliśmy nasze bagaże i wyszliśmy z terenu lotniska. Trzymaliśmy się za ręce. Przed naszym blokiem, napotkałyśmy się na dwie dziewczyny. Obie zlustrowały Justina.
-Ty, patrz. To chyba BoyBelieber. - wątpię, żeby Juss zrozumiał co gadają, ale jak usłyszał dwa ostatnie słowa uśmiechnął się lekko.
-Aaa- brunetka pisnęła. - Jezu, oni idą do naszej klatki.
-Dobra, ogarnij. - blondynka popchnęła drugą do przodu, śmiejąc się. Miały może po 16-17 lat.
Weszliśmy do mieszkania. Od razu naszły mnie wspomnienia. To właśnie tutaj lokowałam z Gaby gdy byłyśmy na wymianie. Nie jest to jakieś ogromne, luksusowe mieszkanie. Można powiedzieć, że jest to coś na kształt kawalerki. Dwa małe pokoje, kuchnia z salonem i łazienka. Nic specjalnego, ale za to zajebiście miło się tu przebywało.
-O czym one mówiły? - spytał i odstawił walizki do większego pokoju, w którym było większe łóżko.
-O tym, że prawdopodobnie jesteś BoyBelieberem i, że będziesz mieszkał na tej samej klatce. - zaśmiałam się.
-Wow. Pierwsze fanki. - zaśmiał się i usiadł na kanapie. - Ładnie tu. - spojrzał na mnie i poklepał miejsce obok siebie. Podeszłam do niego ale usiadłam mu na kolanach. - To rozwiązanie bardziej mi się podoba. - zamruczał mi do ucha. Zaśmiałam się.
-Jak Ci się podoba w Polsce? - spytałam.
-Z tego co widziałem jest naprawdę pięknie. Pamiętam multum Beliebers na koncercie. Wiesz co mi się wtedy najbardziej podobało?
-No co takiego? - uśmiechnęłam się.
-Nicole. - powiedział.
-Ejj! - walnęłam go w ramię a on się zaśmiał.
-A tak na poważnie, akcja z serduszkami. To było coś niesamowitego... coś niewyobrażalnie pięknego... Biało-czerwona flaga i to jeszcze przy Believe. Jestem ciekaw jak one to zrobiły. Jak one wszystkie zmówiły się, kto ma przynieść jakiego koloru serduszka... - dodał a ja odchrząknęłam. - Wiesz coś o tym? - zmrużył na mnie oczy.
-Wiesz, że istnieje coś takiego jak Facebook i Twitter? - zapytałam.
-No nie, wcale. - powiedział z sarkazmem.
-No to teraz wiesz jak. - zaśmiałam się. Uniósł brew do góry. - Boże, z kim ja żyję. - miałam ochotę strzelić facepalm. - Wziąłeś laptop?
-Ja bym nie wziął? Phi.. - prychnął, zdjął mnie ze swoich kolan i poszedł do pokoju. Po chwili wrócił z urządzeniem na kanapę. Wzięłam od niego i włączyłam. Po kilku chwilach zalogowałam się na FB. Wpisałam „Ohh Justin ;3”. Wyskoczyła mi stronka i kliknęłam ją.
-Patrz. - podałam mu laptop. - Ponad 60 tysięcy lajków. Większość, prawie wszyscy to PolishBeliebers. - pokazałam mu jeszcze kilka stronek a jemu oczy powychodziły na wierzch.
-Mam AŻ tylu fanów w Polsce? - spytał nie dowierzając.
-Nie w Grenladnii, wiesz? - spytałam używając sarkazmu.
-No przestań. - mruknął. - Wiesz co? - spytał.
-Co?
-Jest tu jakiś teatr? - zadał kolejne pytanie a na jego twarzy pojawiał się uśmiech.
-Co ty kombinujesz? - patrzyłam na niego.
-Sylwia ma gitarę? - jejuu... czemu on zadaje tyle pytań?
-Tak. Uwielbia na niej grać. Ejj.. powiesz mi co ty chcesz zrobić? - złapałam go za rękę, gdy wstał.
-Niespodziankę. Dla PolishBeliebers. - puścił mi oczko.
-12 lat, Avon Theatre, gitara, schody, butelka wody. - wymieniłam po kolei a on pokiwał głową. - z tą różnicą, że masz 20 lat. - uśmiechnęłam się do niego. - Jesteś najcudowniejszym facetem pod słońcem. Kocham Cię, wiesz? - objęłam go rękami w pasie i patrzyłam mu się w oczy. Musiałam zadrzeć głowę do góry, bo był „trochę” ode mnie wyższy.
-Wiem. - zaśmiał się i założył mi kosmyk włosów za ucho. - Ale ja Ciebie bardziej, wierz mi. - uśmiechnął się i mnie pocałował.
Siedzieliśmy z godzinkę na kanapie i oglądaliśmy filmy na TV. Włączyłam jakiś amerykański film.
W międzyczasie napisałam Do Sylwii żeby przyszła do jej mieszkania. Nic jej nie powiedziałam.
Bałam się, że zapomniała angielski przez ten czas. Ale może nie. Z Justinem powinna się dogadać, bo razem z Gaby uczyłyśmy ją. W szkole mieli podstawy, takie jak dogadać się jak gdzie dojść, czy coś podobnego a my ją poduczyłyśmy, tak, żeby mogła się dogadać na co dzień. Szło jej dobrze, całkiem dobrze i mam nadzieję, że z Eweliną poćwiczyły sobie trochę.
-Sylwia! - krzyknęłam kiedy otworzyłam drzwi.
-Tori! Jezu jak my się długo nie widziałyśmy! - przytuliła mnie mocno. Spytacie skąd wie, że Victoria? Utrzymujemy stały kontakt ze sobą i takie rzeczy musi wiedzieć na sto procent.
-Nooo. - w oczach miałam łzy. - Ile to już lat?
-3. - odpowiedziała i się uśmiechnęła.
-Mam dla Ciebie niespodziankę. Wchodź. - weszła w głąb mieszkania. - Chodź! - powiedziałam głośniej.
-Gaba z Tobą przyjechała? - zmarszczyła czoło. Zaprzeczyłam głową i uśmiechnęłam się.
-Cześć. - powiedział Justin.
-O matko! Trzymajcie mnie, bo ja zaraz zwariuję! Czekaj, ja już zwariowałam! Justin Bieber stoi przede mną! Ja mam chyba jakieś zwidy! - zaczęła nawijać a ja się śmiałam jak głupi do sera. W pewnym momencie spojrzała na mnie, na Justina i prawie upadła. Justin skoczył od razu i ją złapał.
-Sylwia! - Juss położył ją n kanapie a ja próbowałam ją ocucić. Otworzyła oczy.
-Gdzie ja jestem? - spytała. - Śniło mi się, że widziałam JB. - powiedziała niemrawym głosem. Justin się zaśmiał.
-Schowaj się, bo znowu nam zemdleje! - powiedziałam do Justina.
-Ok,ok. - zaśmiał się i oparł się o futrynę drzwi.
-Tak, myśl, że on Cię nie zauważy. - mruknęłam.
-Do kogo ty tak gadasz? - spytała i podniosła się.
-Do... Syka, tylko wiesz, że to nie był sen? - przygryzłam dolną wargę.
-Co ty pierdzielisz? Jakby Justin miał przyjechać do tej dziury, beż żadnego koncertu to byłby szum jak nie wiem.
-No właśnie nie. Dobra, chodź, może nie zemdleje drugi raz. - spojrzałam na niego. - Na pewno, dawaj. - uśmiechnęłam się.
-Znasz angielski? - spytał Sylwii. Ona z szeroko otwartymi oczami pokiwała twierdząco głową. - To.. Jestem Justin. - podał jej rękę.
-Wiem kim jesteś. Jesteś Justin Drew Bieber, syn Pattie Mallette i Jeremy'ego Biebera. Urodziłeś się w Londynie, w stanie Ontario, 1 marca 1994 roku o godzinie 12.56, po porodzie zostałeś owinięty w fioletowy kocyk a przebywałeś w sali num... - mówiła nerwowo a Bieber zatkał jej usta dłonią.
-Wystarczy. - zaśmiał się a ona pokiwała po raz kolejny głową.
-Zaparzę Ci herbatę. - powiedziałam do koleżanki i wstawiłam wodę na herbatę.
Powtórka z rozrywki. Czuję się tak jakbym drugi raz przeżywała chwilę, jak wtedy kiedy Julia pierwszy raz spotkała Justina. W sumie można było powiedzieć, że tak było. Cieszyłam się, że spotkała swojego idola na żywo, na osobności, a nie na koncercie. Spełniło się jedno z jej marzeń.
Cały czas od tej 13 do 17 przegadaliśmy. Więcej ona i Justin nawijali a ja przypatrywałam im się i słuchałam z kubkiem gorącej herbaty. Fajnie było widzieć, ten szeroki, szczery, bardzo szczery uśmiech na jej twarzy. Myślałam, że większego nie można mieć of Gaby, gdy Chris jej się oświadczył. A jednak, czasami można.
Sylwia poszła około 18. Później z Justinem uwaliliśmy się na łóżko i leżeliśmy w ciszy. Nie, to nie była tak dręcząca cisza. Ona była taka... special. Była przepełniona miłością, troską, szczęściem, wszystkim co pozytywne. Mówię poważnie. Jest najważniejszą osobą w moim życiu. Noo, może nie. Justin i Jacob są na pierwszym miejscu.
Gadaliśmy, śmialiśmy się, leżeliśmy w ciszy, całowaliśmy. Było cudownie, nikt nam nie przeszkadzał. Nie wiem jak Justin ale ja usnęłam trochę przed 22.
Na drugi dzień obudziłam się około 9. Jb słodko i mocno chrapał a ja wydostałam się z jego uścisku i poszłam się ogarnąć. Gdy to skończyłam wyglądałam mniej więcej tak:
Na śniadanie zrobiłam naleśniki z bitą śmietaną i owocami. W pewnym momencie poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu. Automatycznie się uśmiechnęłam.
-Cześć. - zamruczał mi do ucha a mnie przeszły przyjemne dreszcze. Zachichotał.
-Hej. - odpowiedziałam.
-Co tak ładnie pachnie? - spytał podkradając truskawkę.
-Naleśniki. Siadaj. - pokazałam na wysepkę i to zrobił. Postawiłam talerz pełny naleśników i usiadłam naprzeciwko niego.
-Mmm... pychota. - oblizał usta i wziął się za jedzenie.
Śmiałam się z niego jak głupia. Stroił takie miny, że ja nie mogę. Karmił mnie a ja jego. Przy tym też się nieźle uśmialiśmy. Trochę się pobrudził.
Zjedliśmy śniadanie i ponagliłam go, żeby się ubrał. Chciałam mu pokazać ciekawe miejsca w Łodzi. Tu jest ślicznie. Pokazałam mu pobliski park. Ale poszliśmy też do centrum. Na nasze szczęście nikt go nie poznał. Po 4 godzinach łażenia, zaczęły go boleć nogi. Po 4 godzinach?! Serio? Jak idę na zakupy i chodzę 5-6 godzin to nie narzekam. No dobra, może to co innego, ale chciał zwiedzić miejsca w Polsce. W sumie, tylko Łódź, i to jeszcze nie całą. Ale w końcu w Polsce jest, right?
Musieliśmy wrócić do mieszkania, bo jęczał i jak zobaczył jakąkolwiek ławkę to na niej siadał a ja się z niego śmiałam.
Właśnie siedział na ławce w parku a ja stałam przed nim z założonymi rękami. Spojrzałam w górę. Zbierało się na deszcz.
-Justin nooo... - jęknęłam. - zaraz będzie padać.
-Daj mi odsapnąć. Ganiasz mnie po tym mieście z 10 godzin. - spojrzał na mnie.
-Po pierwsze, nie ganiam, bo sam chciałeś. Po drugie nie 10 godzin tylko 4. Po trzecie, zaraz będzie padać. - w tym momencie poczułam jak na moja głowę spadła kropla deszczu. - Weź rusz to swoje tłuste dupsko i chodź, bo rozpada się na dobre! - powiedziałam faktycznie tak było.
-Coś ty powiedziała? - spytał i wstał.
-Że się rozpada na dobre. - odpowiedziałam.
-Wcześniej. - powiedział a ja się chwilę zastanowiłam. Już wiedziałam o co mu chodzi.
-Że masz tłuste dupsko? - uniosłam brew do góry.
-Tak to nie będzie. Lepiej uciekaj, bo nie wiem co Ci robię. - zmrużył na mnie oczy a ja się zaśmiałam. - mówię serio. - powiedział to tak poważnie, że i ja spoważniałam. Zaczął się do mnie zbliżyć a ja uciekłam od niego. Rozpadało się. Byłam cała mokra! Jak będę chora, to wszystko przez niego!! W pewnym momencie mnie dogonił. Złapał w pasie.
-I co teraz zrobisz? - spytał kilka milimetrów od mojego ucha.
-No nie wiem, nie wiem. - odpowiedziałam a on przekręcił mnie, żebym stała twarzą do niego.
-Jaki mam tyłek? - spytał.
-Tłusty. - odpowiedziałam i próbowałam być poważne.
-Nie e, zła odpowiedź. Jaki? - uniósł brew do góry.
-Seksowny i zajebisty? - zapytałam i się uśmiechnęłam.
-No taka odpowiedź to mi się podoba. - zaśmiał się i spojrzał w moje oczy. - Miejmy nadzieję, że nie będziesz chora. - założył mi kosmyk włosów za ucho.
-Twoja wina. - uśmiechnęłam się zadziornie.
-Kocham Cię, wiesz? - uśmiechnął się tak zajebiście, że ja cię pierdzielę!! Omnomnom, po prostu.
-Ja Ciebie też. - odpowiedziałam i mnie pocałował. Mmmm... Lubię to!! Oderwał się ode mnie i popatrzył na mnie. Podniósł mnie do góry i zaczął kręcić. Śmiałam się jak głupia. Staruszkowie, którzy próbowali jak najszybciej schować się do domu przed deszczem, przechodząc obok uśmiechali się do siebie. Jedna pani do, jak przypuszczam, męża takie coś: „Pamiętasz jak my byliśmy młodzi?” on się do niej uśmiechnął, złapał za dłoń i pocałował w głowę. To się nazywa miłość. 
__________________________________________________________
:o
Najdłuższy EVER! <3 
Jak wam się podoba? :D 
Fajna niespodzianka, coooo? Chciałabym taką naprawdę *.*
Spodziewałyście się tego, że wyjadą do Polski? xD 
Nie zanudzam was juuuuuż :p 
Mam nadzieję, że miło się czytało ;) 
Love u all! <33

czwartek, 12 grudnia 2013

II Rozdział 51"Ty płaczesz! "


Przez następny tydzień było normalnie. Dom, praca, koncert, dom, Jacob, sen. Prawie na okrągło.
A tak poza tym, spotykałam się z JB. Tzn. on przyjeżdża, z podtekstem, że odwiedza syna.
W sumie nikogo nie okłamał, bo tak było. Jacob się tak cieszył, że ja nie mogę.
Siedziałam sobie, właściwie to siedzieliśmy z Justinem i Jacobem na kanapie oglądając jakiś film.
Byłam wtulona w Biebsa a Jake siedział u niego na kolanach. Uśmiechnęłam się.
Tak powinno być przez poprzednie 5 lat. Ale i tak nie jest idealnie. Gdyby Bieber nie był z Momsen byłoby zdecydowanie lepiej.
-Skarbie, co jest? - spytał Justin. - O czym myślisz?
-O wszystkim i o niczym. - odpowiedziałam.
-Przecież widzę, że coś jest nie tak.
-Wszystko jest ok, naprawdę.
-Dobra, nie naciskam – pocałował mnie w głowę.
-Chodzi o to, że powinno być tak przez te 5 lat. Tak jak teraz. Ty, Ja, Jacob. We trójkę, razem. - szepnęłam.
-Słońce... - przytulił mnie mocno.
-Okey, już jest okey. - uśmiechnęłam się lekko i odsunęłam się od niego. - Jesteśmy razem a to jest najważniejsze. No, jest jeszcze Taylor. - powiedziałam.
-Ale ona się nie liczy, liczycie się tylko wy. - spojrzał na Jake'a a potem na mnie lekko się uśmiechając. Cmoknęłam go w usta. - Spodziewasz się gościa? - spytał gdy rozległ się dźwięk dzwonka.
-Nie. - zmarszczyłam czoło i wstała.
-No to leć otwórz. - klepnął mnie w tyłek a ja roześmiana poszłam otworzyć.
-Co ty tu robisz? - przede mną stała Selena Gomez we własnej osobie!
-Właściwie to nie wiem. - wzruszyła ramionami a ja uniosłam brew. - Właściwie to chciałam Cie zaprosić na galę. - podała mi dwa zaproszenia.
-Dwa? - spytałam.
-Tak. Oba są z osobami towarzyszącymi. Jedno dla Ciebie a drugie możesz komuś dać. - uśmiechnęła się. - Ja już będę leciała. Pa.
-Cześć. - odpowiedziałam i zamknęłam za nią drzwi. Wróciłam do salonu.
-Kto to był? - spytał Justin.
-Selena. - powiedziałam.
-Po co? - zdziwił się. Pokazałam mu zaproszenia i się uśmiechnęłam. - Zaproszenie?
-Na galę. Mam dwa. Jedno dla mnie i osoby towarzyszącej i jedno mogę komuś dać. - usiadłam obok Justina z bananem na twarzy. - Dawno nie byłam na żadnej gali.
-Ja byłam ostatnio. Nuudy. - zaśmiałam się z niego.
-Jeśli ty będziesz, a znając życie będziesz na pewno. - zaśmiał się. - może być ciekawie. - puściłam mu oczko.
-Co masz na myśli?
-Hmm... ty jesteś z Taylor ale my się spotykamy. Może...
-Tajemnicze pocałunki. - powiedział i poruszył zabawnie brwiami a ja wybuchnęłam śmiechem.
-A jak nas przyłapią? - spytałam.
-Mogliby. - wytknął mi język.
Posiedział jeszcze trochę i pojechał do siebie. Zrobiłam Jacobowi obiad i usiedliśmy na kanapie.
On zajadał a ja mu się przyglądałam. Jest strasznie podobny do Justina.
Pooglądaliśmy bajeczki i Scooby Doo. Piszczał. No ludzie jak można, przy takiej bajce piszczeć? No ale to dziecko, niech mu będzie. Zaśmiałam się z niego i chciałam wyłączyć, ale mi nie pozwolił, tylko się we mnie wtulił i oglądał dalej. Pocałowałam go w głowę i oglądaliśmy dalej.
Poszłam spać koło 11. Byłam wykończona chociaż nie wiem czym. Położyłam się na łóżku i prawie automatycznie.
-Tori, ejj wstawaj, za godzinę masz być w studiu. - usłyszałam głos... Gaby?
-Co ty tu robisz? - spytałam zaspanym głosem.
-Mieszkam? - spytała zdziwiona. Cooo?! Podniosłam się i spojrzałam w prawo. Łóżeczko Jacoba? Co ono tutaj robi? Przecież od trzech lat już w nim nie śpi...
-Który dzisiaj mamy? - zapytałam i podniosłam się do pozycji siedzącej.
-20 lipca. - odpowiedziała.
-Rok.
-2013. Co Ci się stało? - spytała zmartwiona a ja opadłam na poduszki i położyłam ręce na twarz.
-Nie nic. Głupi beznadziejny sen. Jak ja się tu znalazłam?
-Justin Cię przyniósł. Usnęłaś jak siedzieliśmy na kanapie. - uśmiechnęła się.
-Gdzie on jest? - spytałam i wstałam.
-W kuchni.
-Dzięki. - powiedziałam i zeszłam na dół.
-Cześć skarbie. - Justin uśmiechnął się na mój widok.
-Hej. Daj telefon. - wyciągnęłam rękę w jego stronę.
-Po co Ci? - zmarszczył brwi.
-Potrzebny. No dawaj. - wyjął go z kieszeni i podał mi go. Od razu weszłam w kontakty. Nie było żadnej Taylor. Później w wiadomości, ale nie miał żadnego smsa od Taylor. Czyli faktycznie to był głupi sen. Z jednej strony. Uśmiechając się oddałam Justinowi telefon.
-A tak w ogóle to hej kocie. - musnęłam jego usta. Usiadłam na krześle obok krzesła w którym siedział Jacob. - Cześć szkrabie. - poczochrałam go po głowie a on się słodko zaśmiał.
-Głodna? - spytał Juss.
-A co masz? - spytałam.
-Naleśniki z nutellą. - uśmiechnął się dumnie.
-Dawaj. - zaśmiałam się a on mi zawtórował. - A Jacobowi już dałeś?
-Tak. - uśmiechnął się i podał mi talerz.
Jezuu.. jak ja się cieszę, że to był tylko sen. On mnie nie zdradził! Gdybym mogła to miałabym mega zaciesz na mordzie ale nie, bo wszyscy pytaliby się co brałam. Wolę nie.
O 10 byłam w studiu. Postanowiliśmy, że na razie ponagrywamy te piosenki, które napisałam jako pierwsze. Fajnie się nagrywało, Anahi i William mówili mi jak tu mam wyciągnąć, co robię dobrze a co źle. Byli zdziwieni kiedy mocno wyciągnęłam tekst. Nie mieli uwag, było czysto, jak dla nich. Dla mnie nie koniecznie, ale się nie spierałam. Nagraliśmy Naturally. Wyszło super. Mi się podobało baaardzo.
Do domu wróciłam kilka minut przed 19. Powiesiłam płaszczyk na wieszaku i weszłam do salonu. Od wejścia dało się usłyszeć śmiechy dzieciaków i ich ojczulków. Patrzyłam na nich aż w końcu sama się zaśmiałam. Wzrok Christiana i Biebera powędrował na mnie. Ten drugi, uśmiechnięty, skinieniem głowy. Przeszłam obok kanapy, nachyliłam się nad Biebsem i dałam mu buziaka w policzek.
Pobawiliśmy się z nimi trochę, bo niedługo dzieciaki pousypiały. Justin z Chrisem zanieśli Mel i Jake'a do pokoi. Braciszek został z Gaby u nich a Justin wrócił do mnie. Usiadł obok mnie na kanapie obejmując ramieniem. Oplotłam go ręką w pasie i wtuliłam w niego. Przez ten głupi sen, czuję jakbym go naprawdę 5 lat nie dotykała. Zaciągnęłam się zapachem jego perfum. Są taki... inne. Nie mogę określić ich zapachu. Może to dlatego, że mieszają się z zapachem jego skóry.
-Co mi się tak przyglądasz? - siedziałam wtulona w niego, obecnie oglądamy jakąś komedie. - Mam coś na twarzy?
-No właśnie nie. - spojrzałam na niego. - Gdzie się pojawił ten słodki, najpiękniejszy uśmiech na świecie? - patrzył się na mnie tak intensywnym, zajebistym wzrokiem, że nie mogłam się nie uśmiechnąć. Gdy to uczyniłam, najpierw jego lewy kącik ust uniósł się do góry a zaraz drugi.

-Wiesz co, nawet jeśli będziesz żył sto lat, to chcę umrzeć jeden dzień przed Tobą. - powiedziałam.
-Dlaczego?
-Ponieważ nie zniosę ani jednego dnia bez Twojej obecności. - odpowiedziałam bez namysłu. Popatrzył na mnie a w jego oku tak jakby zakręciła się łezka. - Justin? - spytałam. - Ty płaczesz?
-Nie, oczy mi się tylko pocą. - powiedział i przetarł oczy.
-Ty płaczesz! - powiedziałam głośniej i się zaśmiałam.
Troszkę się na mnie pogniewał ale kiedy mu zaproponowałam pójście do sypialni od razu się zgodził z bananem na twarzy. To już wiecie co było? Hahah.
Następnego dnia obudziłam się przed 7,bo Jacob zaczął płakać. Wyplątałam się z uścisku Justina i podeszłam do łóżeczka. Uspokoiłam małego i położyłam go pomiędzy mną a Jussem. Przytuliłam go, pocałowałam w głowę i sama nie usnęłam dopóki on nie zasnął.
Później obudziłam się dopiero/aż(jak kto woli) o 10. No prawie przed 11. Jacoba przy mnie nie było na co się poderwałam. Justina też nie. Więc pomyślałam, że wziął małego. Mimo to od razu zeszłam na dół. Wszędzie było cichuteńko. Zmarszczyłam czoło i poszłam do salonu.
Chłopaki(Biebs, Jake) i Melanie oglądali bajki. Oparłam się o futrynę i patrzyłam jak Justin uśmiecha się sam do siebie, kiedy dzieciakom chodźmy na chwilkę, leciutko uniesie się kącik ust do góry.
Ciesz się małymi rzeczami, bo pewnego dnia okaże się, że nie są to małe rzeczy a najważniejsze w Twoim życiu. 
________________________________________________________________________
Hejo! 
Spodziewaliście się takiego obrotu akcji? ^^
Szczerze, to ja nie xD 
Mam nadzieję, że przyjemnie się czytało :) 
Love ya!!! <333

środa, 11 grudnia 2013

Libster Award Blog!!!

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować boga, który Cię nominował.

Baaardzo, ale to bardzo wam dziękuję dziewczyny!!! Jesteście niesamowite! http://karla-justin-ichhistoria.blogspot.com i http://believe--in--my--dreams.blogspot.com !! Gdybym mogła to bym was udusiła, bo ja sobie na to nie zasłużyłam! <3 

No to blogi, które nominuję! :*** 
1. http://epicevillove.blogspot.com/
2. http://you-me-us-forever.blogspot.com/
3. http://jbi1dloveforever.blogspot.com/
4. http://justin-with-dancer.blogspot.com/
5. http://dangerous-zayn-malik.blogspot.com/
6. http://miloscmawieleznaczen.blogspot.com/
7. http://ihadadirtymouth.blogspot.com/
8. http://one-die-one-love-one-life.blogspot.com/
9. http://thespeedwayandlovestory.blogspot.com/
10. http://you-are-all-i-need-to-be-happy.blogspot.com/
( nie wiem jaki wziąć 11 :/ )
( a tak na marginesie, doszłam do wniosku, że muszę czytać więcej blogów o Jussie :) Macie jakieś fajne? *.* Jak tak to napiszcie :3 ) 
Pytania od Patki ^^ :

1) Wymarzona praca w przyszlosci?
nie zastanawiałam się nad tym tak na prawdę, muszę pomyśleć :) 
2) Czemu piszesz bloga/i ?
piszę, bo mam na to ochotę. Lubię to :) 
3)Jakaś pasja?
lubię czytać i słuchać muzyki
4) Masz piercing lub tatuaz? Jesli tak to gdzie?
mam kolczyki w uszach :p
5)Wymarzone imie?
Hmm... nie wiem, może Justin? :D xD a tak na poważnie to nie mam bladego pojęcia ;)  
6) Gdybys miala sie przeprowadzic jutro, cieszylabys sie czy raczej bys sie zalamala?
pół na pół. Jeszcze zależy gdzie :)
7) Gdzie chcesz mieszkac w przyszlosci?
W Polsce to obrzeża Warszawy a za granicą to, Londyn *.*
8) Wymarzone miejsce na odpoczynek?
nad morzem :) 
9) Bylas za granica?
nie :( 
10) Jak ma na imie twoj przyjaciel/przyjaciolka?
Wioleta, Kasia i Bartek :) <3
11) Kto jest twoim idolem/ sa idolami?
Justin, One Direction ale też bardzo luuubię Selenę ;) <3 

Pytania od Zuzi ^^:

1. Ile masz lat ?
14 :D 
2.Jakie jest twoje hobby ?
nie wiem xD moje hobby... ? pisanie :) 
3. Dlaczego zaczęłaś prowadzić bloga ?
hmm... dobre pytanie. Tak naprawdę to nie wiem. Miało być dla zabawy, tak o, ale jest inaczej :) 
4. Jakie jest twoje marzenie ?
spotkać moich idoli <3 
5.Czy byłaś na koncercie Justina ?
nieeee :'( 
6. Masz zwierzątko ?
2 psy i 3 koty xd 
7. Gdzie mieszkasz ?
w Dębowcach, okolice Siedlec i Mińska Mazowieckiego ;) 
8. Co robisz w wolnym czasie ?
piszę, czytam, słucham muzyki :3 
9. Masz drugie imię ?
nie 
10. Jaki masz kolor włosów ?
byłam szatynką, ale farbowałam się szamponetką i wyszedł taki burgund ^^
11. Do jakich fandomów należysz ? 
jestem Belieber, Directioner i jestem fanką Seleny :p <3 


Moje pytania:
1. Od kiedy prowadzisz bloga?
2. Jakiej muzyki słuchasz?
3. Ulubiony film?
4. Kto jest Twoją przyjaciółką/przyjacielem?
5. Wolisz morze czy góry?
6. Ulubiona piosenka?
7. Gdzie mieszkasz?
8. Jak masz na imię? 
9. Horrory, Komedie czy sensacyjne? (filmy)
10. Chłopak, w którym się kochasz zaprosił Twoją przyjaciółkę na randkę. Co robisz?
11. Podoba Ci się zmiana zachowania Miley Cyrus? 

Jeszcze raz wam dziękuję!!! <333 Kocham was!!!
Love ya!!!!!!!!!!! <333333333333

piątek, 6 grudnia 2013

II Rozdział 50 "Tatuś, ja mam swoje sposoby"


Po 16 wróciłam z Jacobem ze szkoły. Jak powiedziałam Gaby przez telefon, że dostałam kwiaty to zaczęła piszczeć. Normalnie jak jakaś nastolatka. Śmiałam się z niej gdy powiedziała, że to od Justina. No jak ona mogła wpaść na tak głupi pomysł! Wszystko ale nie takie coś. Dobra, mniejsza.
Jacob bawił się z Melanie u niego w pokoju a ja siedziałam z Caitlin na kanapie i gadałam popijając herbatę.
-No to co tam u Ciebie, siostrzyczko? - spytałam.
-Dobrze. - uśmiechnęła się zadziornie.
-Dobra, nie ogółem tylko mów jak tam ten Twój Michael! - powiedziałam uśmiechając się szeroko.
-Nooooo jest fajny – próbowała być poważna. Uniosłam na nią brew. - ojjjj no ok. jest mega zajebisty, przystojny i wgl. Idealny! - prawie pisnęła a ja się zaśmiałam.
-To fajnie. - uśmiechnęłam się.
Dobrze, że chociaż jej się układa. Hmm... co ja gadam. Mi nawet nie ma co się układać. LOL.
Wieczorem Gaby przyjechała po Mel. Pogadałyśmy we trójkę i doszłyśmy do wniosku, że fajnie byłoby gdzieś na kilka dni, a przynajmniej na weekend. A najlepiej do LA. Dzieciaki zostawi się Pattie i Sandi. Będzie jeszcze Chris więc nie ma problemu. No albo tylko Christianowi i Justinowi. Ale mi to jakoś nie podchodzi, ze względu na Jacoba. Nie chce żeby przebywał z tą przebrzydłą Taylor. No tak, tylko ja, Cait i Gabriella.
Miałyśmy plan żeby jechać w następnym tygodniu. Może się da. W sumie ja i siora weekend mamy wolny tylko Gaby ma sobie załatwić.
No mniejsza.
Przez cały następny ranek zastanawiałam się kto przysłał te kwiaty. No masakra. Nie mam pojęcia. A na dodatek dostałam dzisiaj jedną różę i łańcuszek. Przesada. Kwiaty jak kwiaty no ale bez przesadyzmu. Nie rozumiem takich ludzi.
W tej chwili siedzimy w samochodzie i jedziemy do... tego to wy chyba byście nie zgadli. Taaa, do Justina. Dlaczego? Jedno słowo. Jacob. Tak jęczał, że chce do taty, że nie mogłam wytrzymać.
Zatrzymałam się przed jego domem, wzięłam głęboki wdech i wydech i wyszłam z samochodu. Odpięłam Jake'a i podeszliśmy do drzwi. Wcisnęłam dzwonek. Spojrzałam na Jacoba.
-No co? Tatuś na pewno się ucieszy, że Cie zobaczy. - powiedział z uśmiechem.
-Co ty..? - spytałam i drzwi się otworzyły. Zmrużyłam na niego oczy i przeniosłam wzrok w stronę drzwi. Moim oczom ukazała się Taylor.
-Cześć. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej sztucznie.
-Hej. - odpowiedziała i spojrzała na Jacoba. - Siemka mały. - uśmiechnęła się do niego a on wystawił jej język.
-Ejj co to ma być? - spojrzałam na niego „złym” wzrokiem. Nie to, że to popieram no ale... tak szczerze mówiąc, to nie fajnie, że tak zrobił?
-Nic się nie stało. - powiedziała. - Wejdźcie. - przesunęła się.
-Jest Justin? - zanim weszliśmy zapytałam.
-Tay, kto to? - usłyszałam jego głos z wewnątrz. Normalnie jak na zawołanie.
-Tataaaaa!!! - krzyknął Jacob i poleciał do niego. Taylor spojrzała na mnie pytającym wzrokiem. Weszłam do środka pierwsza. Taylor, poszła jeszcze po coś do kuchni.
-Serio? Przyszła? - spytał Justin ze szczęściem? W głosie. Nieee ja wcale ich nie podsłuchiwałam.
-Tatuś, ja mam swoje sposoby. - powiedział Jacob z dumą.
-Ekhem... - weszłam do pokoju. Oparłam się o framugę.
-Cześć Tori. - powiedział Juss i wstał.
-Hej. Jakie sposoby? - patrzyłam to na Justina to na Jake'a.
-Yyyy żadne. - powiedział Justin i przygryzł wargę.
-Pogadam sobie z wami, ojjj pogadam. Uważajcie sobie. Obydwaj. - przymrużyłam na nich oczy.
-Chcecie coś do picia? - spytała Taylor.
-Ja nie, dziękuję. - odpowiedziałam – ale Jacobowi możesz nalać soku.
-Skarbie? - wychyliła się z kuchni i spojrzała na Jussa. Myślałam, że rzygnę tęczą normalnie.
-Nie. - uśmiechnął się do niej. - Słyszałem od Chrisa, że masz cichego wielbiciela. - powiedział.
-Tak. - odpowiedziałam. - A co?
-Niee nic. - spojrzał się na Jacoba, który się zaśmiał.
-Proszę. - Taylor podała Jacobowi sok i usiadła obok Justina. Ten objął ją w talii. Wtuliła się w niego.
-Oo jak słodko. - uśmiechnęłam się wrednie a oni spojrzeli na siebie. - Aż mnie mdli. - szepnęłam Jacobowi. Zaśmiał się przy okazji wypluwając sok na Mnie. - Młooody – jęknęłam.
-Przepraszam mamuś. - zawstydził się.
-Dobra, nic się nie stało. - poczochrałam mu grzywkę.
-Chodź dam Ci jakąś bluzkę. - powiedziała Tay i poszła na schody. Spojrzałam zdziwiona na Justina a on wzruszył ramionami.
Podążyłam za Taylor. Weszłyśmy do wielkiej garderoby. Jestem gwiazdą a nawet ja takiej ogromnej nie mam! Dała mi jakąś bluzkę. Z logo Nirvany. No comment.
Posiedzieliśmy jeszcze troszkę u nich a potem wróciliśmy do domu. Jacob poleciał do salonu i włączył jakąś bajkę o samochodach a ja poszłam zrobić spaghetti. Po skończeniu sosu, odlałam wodę od klusek. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Otworzę! - krzyknął Jake.
-Nie! - odkrzyknęłam i się oparzyłam. - Ałć. - syknęłam.
-To tylko ja! - usłyszałam głos Biebera i się opanowałam. Wyjęłam z szafki plaster i zakleiłam ranę. Szczypało ale dało się wytrzymać.
-Co ty tu robisz? - spytałam gdy wszedł do kuchni z Jacobem na rękach.
-Zapomniał miśka. - pokazał na małego. On nie mógł bez niego zasnąć.
-Dzięki. - uśmiechnęłam się do niego.
-To... ja już będę leciał. - powiedział i już chciał się odwrócić.
-Zjesz z nami? - spytałam i spojrzał na mnie. - jest spaghetti. - puściłam mu oczko.
-Spoko. - zaśmiał się.
Nałożyłam nam i usiedliśmy przy stole. Gadaliśmy, śmialiśmy się wygłupialiśmy. Gdyby ktoś nas zobaczył to pomyślałby sobie, że jesteśmy młodą, kochającą się parą, która wychowuje syna. Wychowujemy syna, ale nie jesteśmy kochającą się parą. A szkooda, wielka szkoda.
Bo czasami, staramy się unikać kogoś nie dla tego, że siego nie lubi, ale dla tego, ze za bardzo nam na kimś zależy i nie możemy z tym kimś być. Tak właśnie było. Starałam się unikać Justina przez pierwsze dwa lata. Długo wiem, ale nie mogłam inaczej. Później, w końcu doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. I tak będę się z nim widywała i tak. Ze względu na Jacoba.
Stałam w kuchni i odstawiłam brudne talerze do zmywarki. Zamknęłam ją i odwróciłam się. Centralnie przede mną stał Bieber. Jego twarzy była z kilka centymetrów od mojej.
-Justin nie. Masz dzie...
-Zamknij się. - powiedział i mnie pocałował.
Oddałam pocałunki. Za każdym razem. Całował jeszcze lepiej niż zawsze. Całował z taką pasją, uczuciem, miłością i... tęsknotą? Bardzo możliwe. Brakło mi tchu i oderwałam się od niego.
-Co... co to było? - spytałam zdyszana.
-Pocałunek. Daj mi szansę, proszę. Cholernie za Tobą tęsknię. - oparł swoje czoło na moje. Patrzyliśmy w swoje oczy. - proszę... - szepnął z nadzieją i strachem.
-Okay. - odpowiedziałam.
-Tori... Daj mi ostatnią szansę, obiecuję, że jej nie zmarnuję. Już więcej Cię nie skrzywdzę. - tak jakby powoli tracił nadzieję.
-Justin, debilu, słyszałeś co powiedziałam? - złapałam jego twarz w dłonie tak aby patrzył mi w oczy. - Zgadzam się, zgadzam się! Tylko obiecaj, że więcej takiego numeru nie wykręcisz. Jeśli tak, trzeciej szansy nie będzie, a skopię Cię tak, że nawet Pattie Cię nie pozna. - zaśmiałam się.
-Serio? - spytał cały czas nie dowierzając.
-Serio, serio. - powiedziałam z uśmiechem na ustach.
-Kocham Cię. - powiedział pomiędzy pocałunkami.
-Ja Ciebie też. - odszepnęłam mu i jeszcze raz musnęłam jego usta.
-Jest tylko jeden, malutki problem. - zaczął.
-Taylor. - powiedziałam.
-No właśnie. Chodzi o to, że Scooter i jej menadżer podpisali jakąś tam umowę i muszę z nią być. No wiesz, dopiero zaczyna karierę. - na jego twarzy pojawił się grymas.
-Justinn, spokojnie. Damy radę. A poza tym, możemy poukrywać przed całym światem, c'nie? Będzie zabawnie. - uśmiechnęłam się do niego.
-Okey. To był Twój pomysł. - wystawił mi język.
-Dobra. - wtuliłam się w niego.
Staliśmy tak kawałek, dopóki ktoś nam nie przerwał. Tym kimś był Jacob, który piszczał, skakał i latał koło nas śmiejąc się. Domyślacie się dlaczego? Nom, chodziło mu o to, że po raz pierwszy widział jak się przytulamy a później Justin pocałował mnie przelotnie w usta, co utwierdziło małego w przekonaniu, że jesteśmy parą, no bynajmniej się kochamy. Ta mała spryciula jest bardzo mądra. Kto by pomyślał, że on ma 5 lat. Ja, gdybym go nie znała, to pomyślałabym, że ma z co najmniej 8 lat, z gadania, bo nie jesteś jakiś wyrośnięty, strasznie.
Justin posiedział jeszcze trochę i pojechał do domu, żeby nie było, że tyle siedział u nas, ma powiedzieć Taylor, że zasiedział się u Pattie.
O mamono. Kurde, dobra, tremę mam przed każdym koncertem ale tak to ja się jeszcze nie stresowałam nigdy w życiu! Ja zaraz na zawał padnę! Nie wiem, czy to przez to, ale możliwe, ze tak się denerwuje przez to, że kasa z niego pójdzie na mój sierociniec.
Wyjrzałam zza kurtyny. W pierwszym stoliku siedziała Gaby, Chris, Mel, Lina(Caitlin) i Jake. Obok Pattie, mama i tata, przy kolejnym Erin, Jeremy, Jaxo i Jazmyn. A za nimi Miley, Liam(swoja drogą Mils i Liam znowu się zeszli. A to dzięki komu? No właśnie hehe), Taylor i Justin.
Przyszła kolej żebym weszła na scenę. Przywitałam się ze wszystkimi a oni zrobili to samo oklaskami. Uśmiechnęłam się i zaczęłam śpiewać. Po kilku piosenkach dłużej spojrzałam na Justina, on cały czas patrzył się na moją sylwetkę. Puścił mi oczko a ja miałam ochotę się zaśmiać. Idiota.
Po skończonym koncercie podziękowałam, że aż tyle osób przyszło i powiedziałam, że dzięki tym pieniądzom na pewno, dzieciakom będzie się żyło lepiej. W końcu zeszłam ze sceny. Za kulisami odetchnęłam z ulgą i dostałam gratulacje od Mii. Jezu jak ja ją kocham! Jest po prostu nie zastąpiona.
Podeszłam do moich i usiadłam na krześle zabierając Caitlin Jacoba. Przytulił się do mnie i powiedział, że bardzo ładnie zaśpiewałam. Cmoknęłam go w nos i trochę się z nim podrażniłam.
Dziewczyny jak zwykle były zachwycone a Chris nabijał się ze mnie, że straciłam kondycję i nie tańczę tak jak dawniej. No ciekawe, czy gdyby on urodził dziecko to tańczył by tak samo. Niech mu będzie. Jeśli tego chce, to pokaże mu na co mnie stać. Jeszcze go pokonam. Ze mną nie ma tak łatwo.
Po 20 zaprosiłam do domu całą paczkę. Chris się uparł, żeby przyszedł Justin, a jak Justin to i Taylor. Lol.
Dobra, może jakoś to przeżyję. Mniejsza...
Chris wywiózł Jacoba i Melanie do dziadków. No co? Od czasu do czasu należy nam się jakaś imprezka, nie?
Po drodze do mnie Carl kupił trochę piwa a my jedzenie. Przygotowałyśmy wszystko a o 20 zaczęli się zjeżdżać. Było naprawdę super, znowu zebrać się całą grupką. Przytulałam się z każdym chyba z dobre 3 minuty. A zwłaszcza Carmen i Juli.
Wszyscy usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy gadać i śmiać się, chłopcy przy okazji popijali piwko.
Brakowało tylko jednej, ważnej osoby. No dobra, dwóch. Ale ta druga osoba jest niepotrzebna, tak szczerze mówiąc.
Było już grubo po 9, kiedy, dopiero zadzwonił do drzwi. Wstałam i chichocząc z wygłupów Carla i Christiana poszłam otworzyć. Przede mną stał Justin z Taylor.
-Cześć – powiedziałam uśmiechając się.
-Hej. - odpowiedzieli.
-Właźcie. - przesunęłam się w drzwiach tak żeby mieli miejsce przejść. Zamknęłam za nimi drzwi.
-Widzę, że zapowiada się niezła imprezka. - na twarzy Tay pojawił się banan i poszła do salonu. Ja z Justinem spojrzeliśmy po sobie i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Chodź. - powiedziałam do Biebera i poszliśmy do salonu.
Bawiliśmy się do, ogółem rzecz biorąc do 2 w nocy. Carmen zabrała wcześniej Carla, bo jutro ma trening z dzieciakami a ona nie chce, żeby on się upił. Chociaż i tak był podcięty. Julia i Max poszli zaraz za nimi. Amber razem zresztą pojechali o drugiej albo po.
Gaby, Chrisiak, Justin, Taylor spali u mnie. Ja u siebie, Gaby i Chris w gościnnym a Justin i Tay w drugim gościnnym. Ja miałam najlepiej buhahaha.
Już prawie usypiałam gdy poczułam jak materac się ugina. Wzdrygnęłam się i usłyszałam stłumiony śmiech. Spojrzałam na sprawcę i zmrużyłam na niego oczy.
-Co ty tu robisz? - spytałam szeptem.
-A chcesz żebym sobie poszedł? - Justin uniósł brew do góry.
-Nie, ale w pokoju obok śpi Taylor. - odpowiedziałam.
-Uwierz mi, nawet nie zauważy, że mnie nie ma. Ma mocny sen a jeszcze jak wypije to już w ogóle. Możesz walić ile się da a ona i tak się nie obudzi. - wytknął mi język.
-Czyli mam rozumieć, że będziesz ze mną spał? - spytałam a on pokiwał głową na „Tak”. - Nie ma tak dobrze. - postanowiłam się z nim trochę podroczyć. - Leć do swojej dziewczyny. To z nią jesteś. Hmm Wolałeś ją ode mnie, więc papa. Ale wiesz co? Może to i dobrze, że... - przerwał mi pocałunkiem. Zamruczałam mu do ust a on się uśmiechnął przez pocałunek.
-Dobranoc Księżniczko. - cmoknął mnie jeszcze przelotnie w usta i się położyliśmy.
-Gdyby Jazzy tu była to by się wściekła. - zaśmiałam się.
-Możliwe. - zawtórował mi. - Kocham Cię.
-Ja ciebie też. - odpowiedziałam i wtuliłam się w niego mocniej. Pocałował mnie jeszcze w ucho na co ja się uśmiechnęłam, bo załaskotało.
Zajebiście było znowu usnąć w jego ramionach. Tak bezpiecznie i... beztrosko.
________________________________________________
wow! jaki długi :o 
Ale to dlatego, że już 50 ! 
Jeju nie wierzę! 50 rozdział... Jak zaczynałam myślałam, że będzie z 10 rozdziałów i nikt ni będzie tego czytał. A jednak :) Dziękuję wam za wszystko!!! *o* <3
Jesteście kochane! :*** 
A co do rozdziału...
Cieszycie się z takiego obrotu akcji? :D
Nie mogę tak, jak oni nie są razem xD 
Co nie znaczy, że wszystko będzie kolorowo, o co to to nie ;p
Mam nadzieję, że się fajnie czytało :3

DZIEKUJĘ!!! <33

Love ya!!