środa, 1 maja 2013

Rozdział 11 "To było piękne!"


To było coś niesamowitego! Te wszystkie sprzęty, komputery... no i mikrofony! 
Wydaje mi się, że to studio nagraniowe... Przechadzałam się tak pomiędzy tymi urządzeniami. Przejechałam palcem po fortepianie, którego wcześniej nie zauważyłam. A może by tak coś zagrać? Dawno nie grałam na tym instrumencie. Bardzo lubię śpiewać, a przede wszystkim tańczyć. To drugie znacznie lepiej mi wychodzi... zaśmiałam się do siebie. 
 Usiadłam przy nim i po raz kolejny przejechałam palcami tylko teraz po klawiszach. Zaczęłam grać, wydobywały się pierwsze dźwięki do melodii z piosenki : „ Celine Dion – My Heart Will Go On „, zaraz po tym doszły słowa.

Every night in my dreams
I see you, I feel you,
That is how I know you go on...
Far, across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on...

Near, far, wherever you are,
I believe that the heart does go on.
Once more you open the door
And you're here, in my heart and
My heart will go on and on...

Love can touch us one time
And last for a lifetime
And never let go till we're gone...
Love was when I loved you,
One true time I hold to,
In my life we'll always go on...

Near, far, wherever you are
I believe that the heart does go on
Once more you open the door
And you're here in my heart and
My heart will go on and on...

You're here, there's nothing I fear
And I know that my heart will go on.
We'll stay forever this way;
You are safe in my heart and
My heart will go on and on...

Usłyszałam bicie braw i natychmiast się odwróciłam. W drzwiach stała cała zapłakana, ale uśmiechnięta Gabriella. Wstałam.
-Co ... - nie dokończyłam bo mi przerwała
-To było piękne! - rzuciła się na mnie a ja ledwo co utrzymałam równowagę.
-Ale, że co? - byłam zdezorientowana
-Twój GŁOS! Wiedziałam, że śpiewasz ale żeby aż tak? No nie wierzę, ze mam taka gwiazdę w domu – przytuliła mnie jeszcze raz
-Amm... Dzięki – odwzajemniłam uścisk. - dlaczego to – rozejrzałam się po pomieszczeniu – jest u nas w domu.
-Aaa... Camber coś wspominała, że tu mieszkał jakiś facet, który zajmował się zarówno tańcem jak i śpiewem. Ciekawe dlaczego to wszystko zostawił...
-To ja zadzwonię do niej – powiedziałam wyciągając telefon. Po trzech sygnałach odebrała.

***Rozmowa telefoniczna***
-Słucham? - spytała. Miło było usłyszeć jej głos, chociaż i tak niedawno ze sobą rozmawialiśmy
-Cześć Camber.
-Amy ?! Fajnie cię słyszeć – byłam pewna, że w tej chwili się uśmiecha
-Ciebie też. Mam sprawę...
-Jaką?
-Mówiłaś, że w tym domu mieszkał przed nami jakiś muzyk. To dlaczego zostawił cały sprzęt w piwnicy?Amy.. Wiesz .. ja.. ja mu coś wspomniałam, że lubicie śpiewać..
-Takie buty- uśmiechnęłam się
-Nie gniewasz się?
-Nie no co ty. Przynajmniej sobie pośpiewamy z Gaby – zaśmiałam się a ona odetchnęła z ulgą.
-Uff... To dobrze. Ja już muszę lecieć bo dzieciaki nie mają co robić – zaśmiała się
-To pa. Pozdrów wszystkich
-Dobra. Pa – rozłączyła się

***Koniec Rozmowy Telefonicznej***

-I jak?
-Powiedziała temu facetowi, że śpiewamy.
-Aaaa... Zaraz, zaraz... My?!
-No tak. A nie śpiewamy?
-Nooo... taak... Ok – uśmiechnęła się lekko. Rozejrzała się. Jej wzrok zatrzymał się na gitarze – Hmm... Siadaj przy fortepianie – zrobiłam to o co prosiła.
-No i ?
-Graj to jeszcze raz – zaczęłam grać. Po chwili dołączyłyśmy śpiew. Skończyłyśmy i postanowiłyśmy iść spać.
_________________________________________________________________________________
Dziękuję za miłe komentarze :D 
Tak jak obiecałam, było 4 komentarze to jest nowy rozdział :D 
4 komentarze = następny rozdział 
:) 
Pozdrawiam :**
Miłego czytania <3 

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 10 „ Dzisiejszy spacer z dzieciakami i @AmyNewton”


Weekend spędziłam głównie na obijaniu się na kanapie i tańczeniu z One Step <3 Jesteśmy zajebiści ! Poproszę Nobla za skromność :3 Hahahaha. Ok, wracamy do normalnych rzeczy, no tak PONIEDZIAŁEK. Szkoła. Masakra. Umyłam się, ubrałam, naszykowałam torbę do szkoły, zjadłam śniadanie, czyli to co zawsze rano a później szkoła.
Przez miesiąc nic się takiego nie działo, co piątek jeździłam lub on do mnie na korepetycje. Powiem wam, że jak się go lepiej pozna to jest cudnym chłopakiem... stop! Wróć! Fajnym chłopakiem. I bardzo opiekuńczym, starszym bratem. Jego rodzeństwo jest zaje...fajne.
W ogóle nie wspomnę o jego mamie. To nie kobieta to anioł. Martwi się zarówno o Justin'a, Jazmyn, Jaxona ale i o mnie i resztę. Nie mam pojęcia dlaczego o mnie... ale mniejsza.
Dzisiaj piątek, czyli jadę do Justin'a.
Doszłam tam po 10 minutach, niecałych nawet. Drzwi otworzyła mi Pattie.
-Cześć Amy
-Cześć Pattie
-Proszę wchodź – otworzyła szerzej drzwi – Justin jest w salonie
-Dzięki – uśmiechnęłam się. Jeszcze dobrze nie weszłam do domu a usłyszałam krzyk
-Amy! - Jazzy po chwili wisiała mi na szyi
-Cześć mała – pocałowałam ją w policzek i poprawiłam ją sobie na rękach. Po chwili Justin wszedł z Jaxon'em na baranach
-Hejka – powiedziałam
-Cześć – podszedł i pocałował mnie w policzek. Już się chyba nawet czerwona nie robię, przez te dwa tygodnie się przyzwyczaiłam.
-Amy – powiedział Jax i zaczął się wiercić.
-No już cię zdejmuję – Justin zdjął go, a on przytulił się do mojej nogi. Pogłaskałam go po głowie
-To idziemy się uczyć? -spytałam
-Nie. Dzisiaj bawicie się z nami – powiedziała stanowczo Jazmyn. Justin spojrzał na mnie. Wiedziałam o co mu chodzi, więc kiwnęłam głową na „tak”
-Hmm... No nie wiem – Justin pokręcił głową
-Juustiiinn- Jazzy wskoczyła mu na ręce – proszę, proszę, proszę
-A co za to dostanę? - ona cmoknęła go w policzek – hmm... no dobra – uśmiechnął się. Ja w międzyczasie wzięłam Jaxon'a na ręce.
-To co może na spacer? - zaproponowałam
-Jasne. Mamo! Idziemy na spacer z dzieciakami ! - krzyknął Justin
-Dobra tylko późno nie wróćcie! - odkrzyknęła bodajże z kuchni.
Poszliśmy do parku. Wyglądaliśmy mniej więcej tak:
 Później dołączył do nas Jeremy. Z dzieciakami na rękach podeszliśmy do niego.
-Siema tato
-Cześć Justin – Przywitali się uściskiem
-Tato to jest... - nie dokończył bo przerwał mu jego ojciec
-Twoja dziewczyna? - uśmiechnął się do mnie a ja się zarumieniłam. Justin spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął a później na swojego tatę.
-Nie. To moja koleżanka
-No niech Ci będzie – puścił do mnie oczko – jestem Jeremy
-Amy. Miło pana poznać -uśmiechnęłam się do niego z Jazmyn na rękach
-Mów mi Jeremy, czuję się staro
-heh, dobrze - zaśmiałam się. Ilu starszym osobom będę mówiła po imieniu? - spytałam się w myślach.
Bawiliśmy się świetnie. Jeremy to spoko facet. Widać jak troszczy się o rodzinę.
W pewnym momencie zobaczyłam, że tata Justin'a stoi z telefonem. Spojrzałam się na Jazmyn i uśmiechnęłam się bo zrobiła śmieszną minę. Pogadałam z Bieber'em i po chwili przyszedł jego ojciec.
-Fajnie wyszliście w trójkę – uśmiechnął się i pokazał telefon. Było to zdjęcie:

Wstawione na TT z podpisem : „ Dzisiejszy spacer z dzieciakami i @AmyNewton”
-Ale fajne – uśmiechnęła się Jazzy
-Super – Justin teraz się zwrócił do jego ojca – Ale tato ja już nie jestem dzieciakiem – powiedział niby oburzony
-Dla mnie jesteś – Jeremy wystawił mu język, zaśmiał się i poczochrał mu włosy. Zerknął na Justin'a i bardziej wybuchł śmiechem a ja mu zawtórowałam.
-Tato! - krzyknął Justin z wyrzutem ale zaraz sam się śmiał
-Dobra. Chyba będziemy wracać. Jaxon już zasnął – uśmiechnęłam się i pocałowałam go w głowę. A ten tylko zamlaskał ustami na moich rękach.
-Okej – Justin się uśmiechnął – Daj wezmę go
-Nie co ty. Niech śpi – spojrzałam na Jazzy, której oczka się zamykały
-Justin.. - powiedziała zaspanym głosem
-No chodź słońce – kucnął, otworzył szeroko ręce a ona przytuliła się do niego. Momentalnie zasnęła trzymając swoje ręce na jego szyi.
-Dobra. Chodźcie do samochodu dzieci – powiedział Jeremy
-Tato! -jęknął cicho Justin
-No co? - podniósł ręce na wysokość klatki. I ruszył w stronę samochodu.
Razem z Justinem i dzieciakami na rękach usiedliśmy z tyłu. Droga nie była długa. Zanieśliśmy dzieciaki do ich pokoju i lekko kładąc do łóżeczka ucałowałam Jaxon'a w główkę, JB zrobił to samo z Jazzy.
-Wiesz ja już będę szła – powiedziałam po cichu zamykając drzwi.
-Odprowadzę cie -zaproponował – nie ma żadnego „ale” - powiedział gdy ja otwierałam usta
-No ok -założyłam buty – ale mój dom jest 5 domów dalej tylko
-To co. Ale jest późno i ciemno – powiedział zakładając buty i po chwili wyszliśmy z domu.
Wróciłam, przebrałam się. I zeszłam na dół. Wiecie co? Mieszkam tu od miesiąca a nawet dobrze tego domu nie zwiedziłam. W przedpokoju były jakieś drzwi, do których jeszcze nie wchodziłam. Otwierając je zobaczyłam schody prowadzące w dół, aaa to pewnie piwnica. Schodząc schodami było ciemno jak w dupie u murzyna! Po chwili szukania włącznika ręką, znalazłam go!
W końcu! Światło mnie oślepiło i przez dłuższą chwile musiałam się przyzwyczaić. Ale to co potem zobaczyłam to jedno, wielkie: WOW! 
_________________________________________________________________________________
Jest 10 :) 
Wiecie co... jest mało komentarzy... i tak myślę żeby zrobić:
4 komentarze = następny rozdział
Mam nadzieję, że będzie tyle ;)
Miłego czytania :** 

sobota, 27 kwietnia 2013

Dzięki :D

Jej... jest już 1029 wejść !!!! :)
Dzięki, dzięki, dzięki <3 
Kocham was <3 :** 
Ps. Czekam na komentarze pod rozdziałami ;) 
Kocham <3 

piątek, 26 kwietnia 2013

Rozdział 9 " One Step, jeden krok no wiecie o co mi chodzi"

-One Step, jeden krok no wiecie o co mi chodzi – zaśmiałam się
-Mi się podoba – Ryan z Chris'em byli za
-A wy dziewczyny?
-A jak myślisz? No jasne – zaśmiała się Amber
-Dobra my już będziemy się zbierać co ? - spytał Ryan wstając
-A która godzina? - spytała Amanda
-Ymm.. 20 – odpowiedziałam patrząc na zegarek w telefonie
-Wow, już tak późno? - Chris miał zabawną minę
-To faktycznie się zbieramy. To pa – pożegnaliśmy się z nimi.
Jeszcze odrobiłam lekcję na jutro, umyłam się, przebrałam w moją piżamkę, czyli spodenki i za duża bluzka. Codzienność. Po kilku chwilach leżenia na łóżku odpłynęłam w krainę Morfeusza.
Ranek. Zrobiłam to co zwykle. Ubrałam się tak:


Zjadłyśmy śniadanie mówiąc o 1Step. Podoba mi się to. Do szkoły poszłyśmy pieszo żeby się dotlenić. Haha, trzeba się ruszać bo będziemy grube jak nie wiem, wieloryb, hipopotam ? Hah odbija mi, naprawdę.
Dzisiaj mamy wf, ale i tak chłopaki mieli trenować do meczu koszykówki, więc my będziemy siedzieć na trybunach. I faktycznie tak było, chłopcy byli podzieleni na dwie drużyny, grali wszyscy chłopcy, pomimo tego, że nie wszyscy będą uczestniczyć w rozgrywkach. Drużyna, w której grał Bieber wygrała, a oni się tak cieszyli, że zdjęli koszulki. Spojrzałam się na Justin'a. Od samego patrzenia na jego klatę zagryzłam dolną wargę:

on chyba to zauważył bo się uśmiechnął. Jeszcze ten jego słodki uśmiech. Jezu! Co ty wygadujesz! Uspokój się Amy! No ale tak prawda... Jezu! Koniec! Stop! Potrząsnęłam głową, żeby odgonić te myśli. Odwróciłam wzrok od chłopaka i zaczęłam gadać z dziewczynami o ciuchach itp.
Dotrwałam jakoś do końca lekcji. Teraz tylko trzeba będzie jechać tylko do Bieber'a na korepetycje.
Heh, ciekawe czy coś umie, no nic zobaczymy. Zjadłam obiad i poszłam się odświeżyć. Po tym zeszłam na dół i oglądałam tv. Leciały jakieś kreskówki, więcej nic ciekawego. Spojrzałam na zegarek i było dopiero wpół do 17, dopiero. Podniosłam się z kanapy, wzięłam telefon, pożegnałam się z Gab i wyszłam. Szłam powoli bo miałam jeszcze 10 minut.
Doszłam spokojnie, byłam jeszcze przed czasem. Nacisnęłam dzwonek. Po chwili otworzył rozczochrany Justin.
-Hej, nie przeszkadzam? -spytałam trochę rozbawiona jego wyglądem
-Cześć. Nie co ty. - uśmiechnął się
-Na pewno ?
-Tak. Tylko dwa diabełki nie dają mi spokoju – zaśmiał się i mnie wpuścił. Poszłam do salonu a tam była dwójka dzieci.
-Cześć – przywitałam się z nimi – jestem Amy
-Ja jestem Jazmyn a to mój braciszek Jaxon – uśmiechnęła się do mnie.
-Zaraz powinna przyjść mama – powiedział i usłyszeliśmy otwieranie drzwi wejściowych – o wilku mowa – zaśmiał się
-Juuustin! - zawołała
-Tak mamo?! - odkrzyknął
-Pomóż mi z tymi zakupami
-Idę! - odkrzyknął i zwróciła się do mnie – Zaraz wracam Mogłabyś rzucić okiem na tych dwoje?- pokazał głową na jego rodzeństwo
-Jasne. Leć już – ponagliłam go. Poszedł a ja usiadłam koło Jazmyn, Jaxon bawił się samochodzikami na podłodze.
-Będziesz do nas psychodziła? - spytała mała
-W najbliższym czasie tak – uśmiechnęłam się do niej
-A dlacego?
-Muszę pomóc Justin'owi w nauce
-Aaachaaa – uśmiechnęła się. W tej chwili weszła jego mama
-Cześć Amy. Ja jestem Pattie. Poprzednim razem zapomniałam się przedstawić – zaśmiała się
-Nic się nie stało. Miło panią poznać – uśmiechnęłam się do niej
-Proszę mów mi Pattie. Jak tak mówisz czuję się staro – znów się zaśmiała
-Dobrze Pattie – zawtórowałam jej.
-To idziemy na górę? - Bieber wszedł do salonu
-Jasne – wstałam i za nim poszłam do jego pokoju – ładnie tu masz
-Dzięki – uśmiechnął się – To ...
-Dawaj książki od matmy – podszedł do biurka i wyciągnął je.
-Siadaj na łóżko – powiedział podchodząc do łóżka
-To co czego najbardziej nie umiesz? - zaczęliśmy się uczyć. No na początku nic nie umiał ale jak mu wytłumaczyłam to po kolejnych zadaniach wychodziło mu lepiej. Siedzieliśmy na łóżku gdy rozległo się pukanie do drzwi.
-Proszę – powiedział Justin. Weszła jego mama.
-Dzieci, zjecie kolację?
-A która to już godzina?- spytałam
-19 – odpowiedziała
-Już tak późno? O jej zasiedziałam się. Już się będę zbierała – wstałam z łóżka
-Poczekaj. - złapał mnie za nadgarstek – Zostaniesz i zjesz z nami kolację
-Ale...
-Nie ma żadnego „ale”. Nie wypuszczę cię głodną – Pattie się uśmiechnęła
-No dobrze – uśmiechnęłam się i zeszliśmy na dół. Rodzeństwo Justin'a siedziało już przy stole.
Kolacja była przepyszna. Pogadałam trochę z jego mamą. Po skończonym posiłku wróciłam do domu. Byłam wykończona chociaż nie wiem po czym... Wyszykowana położyłam się na łóżku.
Justin. Mam wrażenie, że kocha to co robi, ale jest trochę dziwny. Z tego co słyszałam i widziałam na własne oczy to niezły podrywacz, arogant. A w domu... miły, troskliwy, uprzejmy chłopak. Nie wiem czym to się ma... zachowaniem innych ludźmi? Chce się popisać szkole? Nie wiem ale chcę się dowiedzieć.
_________________________________________________________________________________
Hmm... Lubię to! :D 
W miarę fajne ;) 
PROŚBA
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Proooooszę *_* to dużo dla mnie znaczy :) <3 
Miłego czytania i pozdrawiam :**

środa, 24 kwietnia 2013

Dziękuję!

Aaaaaaaaaaaa!!!  Jest już 855 wyświetleń! Dziękuję wam :') Nie myślałam żeby chociaż jedna osoba to czytała :)
A tu taka niespodzianka :')
Ps. Proszę o komentarze pod rozdziałem, to na prawdę dodaje weny ;)
Ps. Piszcie czy podoba się nowe tło :)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Rozdział 8 "Ryan i czwórka! "

-Dzień dobry – powiedziałam
-Dzień dobry – powiedzieli, tzn. ta kobieta i dyrektor.
-Podobno mnie pan szukał
-Tak zgadza się. Chciałbym, to znaczy chcielibyśmy cię o coś poprosić
-Słucham
-Pomogłabyś Justin'owi z matematyki? - tym razem odezwała się ciemnowłosa kobieta. Wydawała się miła
-Aż taki kiepski jesteś? - spytałam się go
-N..- nie dokończył bo jego mama mu przerwała – tak – on na nią spojrzał spod byka
-No dobrze. A kiedy? - spytałam
-Jakbyś mogła to od jutra – powiedział uśmiechnięty dyrektor.
-Yymm... No dobrze. O której mam być? - spytałam się brunetki
-Może o 17?
-Dobrze mi pasuje – uśmiechnęłam się – to wszystko?
-Tak. Możesz iść na lekcję. Justin ty też – powiedział dyrektor. Justin wstał otworzył drzwi i mnie w nich przepuścił.
-Do widzenia – zdążyłam powiedzieć – ty naprawdę jesteś taki kiepski z matmy ?
-No można... tak – odpowiedział i spojrzał się na mnie – do twarzy ci w tym kolorze – uśmiechnął się
-Dzięki – chyba się zarumieniłam
-Ładnie się rumienisz – uśmiechnął się jeszcze szerzej a ja jeszcze bardziej czerwona
-Możesz przestać. Pewnie wyglądam jak burak – zaśmiałam się
-Wcale – odpowiedział
-Oj dobra. Nad czym tak dumałeś na chemii?
-O wszystkim i o niczym – wzruszył ramionami
-Okej niech ci będzie. To jutro o 17?
-Tak – już odchodził gdy złapałam go za nadgarstek
-Poczekaj. Daj mi swój adres -powiedziałam
-A no tak – walnął się z otwartej dłoni w czoło na co ja się zaśmiałam. Wyjęłam jakąś karteczkę, długopis i dałam mu ją. Zapisał coś i oddał, spojrzałam i co mnie zadziwiło, to to, że ma bardzo ładny i charakterystyczny charakter pisma ( xD ).
-To na tej samej ulicy co ja. Dobra to do jutra – uśmiechnęłam się
-Pa – powiedział i poszedł do swojej klasy.
Spojrzałam na zegarek, było już 10 minut po dzwonku a teraz mam hiszpański. E tam... spoko babka.
-Dzień dobry – powiedziałam wchodząc do klasy
-Buenos días Donde ha sido? - spytała pani Rodriguez
-U dyrektora
-Bien. Sentarse (jak się pomyliłam w pisowni po Hiszpańsku to przepraszam, nie uczę się go więc dokładnie nie wiem jak się pisze )
Usiadłam na swoje miejsc i słuchałam nauczycielki. Powiedziałam o tym dziewczynom, nie były zaskoczone, ale fakt, że ja będę jego korepetytorką trochę je rozbawił.
***
Po skończonym obiedzie spytałam się Gaby:
-Mam pomysł na nową choreografię. Chcesz zobaczyć? I wiesz co chyba wiem do jakiej piosenki będzie pasować
-Jasne. Chodźmy
-Zaraz przebiorę się w coś luźniejszego i Tobie też radzę – puściłam jej oczko i pobiegłam na górę.

Przebrałam się, wzięłam płytę i poszłam do sali. Włączyłam „Baby” Bieber'a, tak, tak wiem. To już druga albo 3 choreografia do jego piosenek. Oj tam rytmiczne ma to co się dziwić. Chwilę potem przyszła Gaby.
-No dawaj – powiedziała, włączyłam piosenkę i zaczęłam tańczyć. Lubię to robić i śpiewać ale nikt o tym nie wie, oprócz Gabrielli oczywiście.
-Super! Naucz mnie – powiedziała. Piosenka leciała cały czas w tle a ja powoli pokazywałam kroki mojej towarzyszce. Już jej nieźle wychodziło. Dopóki nie zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę – zaoferowała a ja tańczyłam dalej i szybciej niż z nią.
-Od kiedy tańczysz? - ktoś spytał a ja się automatycznie odwróciłam. Tam stał jak mniemam Chris z Ryan'em, Amandą i Amber.
-Od kilku lat. A tak w ogóle to Amy jestem – podałam im rękę
-A ja Ryan – uśmiechnął się
-A wy tańczycie?
-No tak trochę – powiedział Chris
-To pokażcie – uśmiechnęłam się zachęcająco
-A masz Jyaz- replay? - spytał Ryan
-Momencik, powinnam mieć – podeszłam do wszystkich płyt i jechałam wzrokami po tytułach w końcu ją znalazłam – mam!
-To włączaj – zrobiłam to a oni zaczęli tańczyć, zajebiście tańczyć.
-Wow – tylko tyle mi i dziewczynom udało się wydusić – Tak trochę tańczycie? - spytałam a oni wzruszyli ramionami
-Umiecie układ z Michael'a Jackson'a – Bad? - spytała Amber
-Tak – wszyscy powiedzieli chórem po chwili wybuchnęliśmy śmiechem.
-To zaczynamy – zaczęły lecieć pierwsze nuty a my byliśmy ustawieni na wprost lustra. Zaczęło się. Tańczyliśmy i wyszło nam świetnie.
-Powinniśmy założyć zespół – zaśmiał się Christian gdy opadliśmy zmęczeni na podłogę.
-Ty wiesz nie głupi pomysł – zawtórowała mu Gaby
-Macie rację – powiedział Ryan
-Jestem za – powiedziałam poważnym tonem z uśmiechem na ustach
-Ja też! - kolejny raz dzisiaj krzyknęli razem.
-To jest ustalone tylko jaka nazwa ? - Amanda popatrzyła na wszystkich
-Nie wiem – powiedziałam
-Chris i tancerze!
-Ryan i czwórka!
-Mam! - krzyknęłam
-Co? - spytali zdezorientowani
-No nazwę
-Jaką?
_________________________________________________________________________________
Na początek mam prośbę. Jeśli czytacie to zostawcie komentarz, to bardzo ważne i dodaje weny ;) 
Mam nadzieję, że zostawicie :)
A teraz. Rozdział nawet fajny ;) Nie ma co się rozpisywać xD 
Miłego Czytania ! :**

czwartek, 18 kwietnia 2013

Drugi Blog :)

Hej, hej :)
Zapraszam na mojego drugiego bloga :)
Jeśli ktoś lubi/uwielbia/kocha One Direction ( tak jak ja xD) To bardzo zapraszam :D A i komentarze zawsze mile widziane :)
Opowiadanie o 1D

Ps. Czytajcie i komentujcie Rozdział 7 ( na tym blogu ;) )
Pozdrawiam... :D :) :**
_________________________________________________________________________________
Uwielbiam to zdjęcie *__* 
Przystojniaczek *.* <3 
Nawet moja mamuśka to potwierdziła :D hahaha 
Ja sobie siedzę przy kompie i oglądam zdjęcia JB a moja mama przysiadła się obok i po chwili:
"Przystojniak z Niego " i obie wybuchnęłyśmy  śmiechem xD